Stomil - GKS Tychy 2-2. Drugi wyjazd, drugi remis tyszan

09.08.2014
Po I-ligowe punkty drużyna Przemysława Cecherza udała się na drugi koniec Polski. Pełnej puli wywalczyć się nie udało, ale zawodnicy tyskiego GKS-u na Śląsk z pustymi rękami wracać nie będą. Zremisowali ze Stomilem Olsztyn 2:2.

Wydarzenie
Bramka Macieja Kowalczyka z 65. minuty zapewniła tyszanom cenny punkt. Były król strzelców I ligi podszedł po piłki stającej nieruchomo. Płaskim strzałem z rzutu wolnego pokonał Piotra Skibę.


Bohater

Strzelcy bramek dla GKS-u. Prowadzenie objęli goście tuż po upływie pierwszego kwadransa. Na indywidualną szarże zdecydował się Mateusz Mączyński, decyzję podjął słuszną. Wbiegł w pole karne i przymierzył w okienko. Wyrównał wspomniany Kowalczyk.


Rozczarowanie

Dwie bramki goście stracili po dośrodkowaniach z rzutów wolnych. Zarówno przy trafieniu Tomasza Wełnickiego, jak i Pawła Łukasika lepiej mógł zachować się strzegący dostępu do bramki tyszan Marek Igaz. W pierwszym przypadku golkipera GKS-u uprzedził przeciwnik, w drugim, Igaz po interwencji zderzył się z kolegą z zespołu, nie zdążył wrócić między słupki.


Co ciekawego:
- W porównaniu z meczem inauguracyjnym trener Przemysław Cecherz zdecydował się na jedną zmianę w wyjściowej jedenastce. Huberta Otręba zastąpił debiutant Bartosz Rutkowski.

- W 6. minucie wynik spotkania mógł otworzyć Łukasik. Napastnik gospodarzy uderzył tuz obok słupka.

- Tuż po wejściu na boisko z dobrej strony pokazał się Paweł Smółka, który odnalazł się w polu karny i odegrał do Kowalczyka. Ten... trafił w obrońcę.

- 57. minuta. Piotr Głowacki po podaniu Irakli Meskhiia zdecydował się na strzał z dystansu, piłka przeleciała nad poprzeczką.

- W doliczonym czasie gry Smółka miał na nodze piłkę meczową, w zasadzie powinien mieć. Minął się z futbolówką zagraną przez Ruskovskiego.



źródło: sportslaski.pl/gkstychy.info

Przeczytaj również