Stoch: Nie porównujmy Wisły i Zakopanego. Te zawody są tak samo ważne!

10.01.2013
Najlepszy aktualnie polski skoczek narciarski nie był do końca zadowolony ze swoich skoków na skoczni im. Adama Małysza. Podkreślił, że w Wiśle skakało mu się przyjemnie.
Zająłeś siódme miejsce w pierwszym, historycznym konkursie PŚ w Wiśle. Tak to miało wyglądać?

Kamil Stoch: - Nie do końca, bo ja liczyłem na więcej. Moje ostatnie skoki w konkursach były bardzo dobre, ale trochę brakuje mi już sił. Czuję ostatnie dwa tygodnie mocno w nogach.

W drugiej serii znacząco poprawiłeś swoją pozycję. Masz jakieś uwagi do Twojego pierwszego skoku?

- Spóźniłem go i za mocno skierowałem do przodu. Ten drugi był podobny, natomiast siła woli okazała się mocniejsza w tym przypadku. Zrobiłem w powietrzu wszystko, by dużo z tego skoku wyciągnąć.

Wisła zadebiutowała w PŚ, kibice dopisali. Jakie są Twoje wrażenia?

- Zawody były bardzo przyjemne, pojawiło się wielu polskich kibiców. Serdecznie dziękuję im za to, że przychodzą i nas dopingują.

Zakopane ma w takim razie sporą konkurencję, jeżeli chodzi o atmosferę na trybunach?

- Nie porównujmy, nie konkurujmy. To są zawody w Polsce i konkursy w Wiśle i Zakopanem są tak samo ważne.

Wspominałeś o zmęczeniu, macie teraz startowy maraton. W Wiśle odpuściłeś kwalifikacje. Czy podobnie będzie w Zakopanem?

- Nie podjęliśmy decyzji co do startów na Wielkiej Krokwi. Liczę, że po zawodach zdołam odpocząć i już w Zakopanem zdecydujemy, ile będę skakał.

W Wiśle rozmawiał Michał Knura.
autor: Michał Knura

Przeczytaj również