Stawką finał Pucharu Polski, a Podbeskidzie zagra drugim składem?

19.04.2011
- Nikt nie pamięta półfinalisty Pucharu Polski. Liczy się tylko gra w finale i zwycięstwo w nim - mówi Maciej Rogalski, pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała przed rewanżem z Lechem Poznań.
Można powiedzieć, że to najważniejszy mecz w dotychczasowej historii Podbeskidzia. W Bielsku-Białej przez ponad 100 lat kopania w piłkę rozegrano tysiące meczów, obejrzano miliony goli i podziwiano zawodników tak wybitnych, jak Ferenc Puskas, ale spotkania o większą stawkę bielskie zespoły nie rozgrywały. Obecne Podbeskidzie mocno pracuje na to, by wpisać się do historii złotymi zgłoskami.

Żeby tak się stało, wcale nie trzeba wiele. Teoretycznie. "Górale" po remisie 1-1 w pierwszym meczu w Poznaniu są w uprzywilejowanej sytuacji. Wszak na boisko wyjdą, będąc bliżej Bydgoszczy, gdzie odbędzie się finał. Trzeba jednak pamiętać, że po pierwszym ćwierćfinałowym meczu z Wisłą Kraków Podbeskidzie miało jeszcze lepszą sytuację, a jednak musiało się niezwykle namęczyć, żeby awansować dalej. Mistrz Polski rywalem wcale nie będzie łatwiejszym.

Jak wynika z naszego wczorajszego zestawienia, w Bielsku-Białej spotkają się dwie najmocniej eksploatowane drużyny w Polsce. W tym kontekście minimalnie większą przewagę ma Podbeskidzie, które musiało rozegrać mniej meczów, a po spotkaniu ostatniej kolejki odpoczywało o jeden dzień dłużej od poznaniaków. W sobotę Lech pokonał w szlagierowym spotkaniu warszawską Legię, co pozwoliło mu awansować na czwartą pozycję w ekstraklasie. To dla bielszczan niewątpliwie korzystna informacja, bowiem Puchar Polski wbrew obiegowej opinii nie jest jedyną drogą "Kolejorza" do europejskich pucharów. Pokonanie Legię może w szyki piłkarzy Lecha wprowadzić luz.

- Jest w nas świadomość, że to mecz o finał. Zostają dwa spotkania i można mieć trofeum. Na dziś to jest historyczne wydarzenie, ale mam nadzieję, że w przyszłości będą nam się takie mecze zdarzać częściej. Każdy z nas się buzuje i nakręca, bo jednak przyjeżdża mistrz Polski i żadnej dodatkowej motywacji nam nie trzeba - mówi Sławomir Cienciała, kapitan bielszczan.

Podbeskidzie w sobotę czeka arcyważny wyjazdowy mecz ligowy z Flotą Świnoujście. Można więc mniemać, że - podobnie jak przy okazji pierwszego starcia półfinałowego - trener Robert Kasperczyk wystawi skład troszkę "odświeżony" przez zawodników na co dzień siedzących na ławce. - Czekają nas w ciągu tygodnia bardzo trudne mecze, dlatego rotacji w składzie należy się spodziewać. Nie chcemy podzielić losu Pogoni Szczecin z zeszłego sezonu - mówi szkoleniowiec "Górali".

Skoro w Poznaniu "drugi garnitur" potrafił wywalczyć korzystny wynik, nie inaczej powinno być w Bielsku-Białej przy wsparciu kompletu publiczności.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań
wtorek, 20:30.
Sędzia Włodzimierz Bartos (Łódź).

Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Broniewicz, Konieczny, Górkiewicz - Rogalski, Koman, Chmiel, Łatka - Patejuk, Cieśliński.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również