Starcie dwóch firm przy pustych trybunach? Takie rzeczy tylko w Polsce...
01.12.2012
Na stadion przy Reymonta nie zostaną wpuszczeni kibice Górnika. Dlaczego? Organizatorzy odmówili wysłania wejściówek... w trosce o bezpieczeństwo uczestników dzisiejszego spotkania. Z kolei sympatycy Wisły zapowiedzieli protest. "Namawiamy Was do bojkotu meczu z Górnikiem. Nie kupujmy biletów, zostawmy nasze karnety w domach" - czytamy na stronie stowarzyszenia kibiców, którzy nie zgadzają się ze sposobem, w jaki są traktowani (nie tylko oni, ale także fani w całej Polsce). Taka sytuacja oznacza, że starcie jednych z największych piłkarskich firm kraju z trybun oklaskiwać może oklaskiwać garstka widzów...
Do dialogu z kibicami namawia Krzysztof Bukalski. - Trzeba sobie jasno odpowiedzieć, czy chcemy, żeby na stadionach było to, co jest dozwolone, czy nie. Są przepisy, które trzeba respektować. Nie mówię czy one są dobre, czy złe. Tak samo z formą protestu. Trzeba usiąść i porozmawiać o tym. Jest nowy zarząd Polskiego Związku Piłki Nożnej, więc jest szansa ku temu, by dojść do porozumienia. Po latach nieradzenia sobie z tą sytuacją, musimy ją wyprostować, jednak jak to mówią - "nie od razu Kraków zbudowano" - mówi były piłkarz.
Na konflikcie tracą wszystkie zainteresowane strony. - Oglądam ligi zachodnie - na przykład niemiecką czy angielską - nie widzę, by tam odpalano race. Są rzeczy, które są zabronione, więc trudno oczekiwać, żeby u nas było na to zezwolenie. Być może musimy w jakiś sposób pójść na rękę kibicom, bo organizują fantastyczne oprawy, ale to musi być unormowane prawnie. Teraz wszyscy na tym tracą. Klub musi płacić kary, są zamykane trybuny, więc traci drużyna, bo nie ma kibiców. Po rundzie będzie czas, żeby to rozwiązać - kontynuuje Bukalski.
- Teraz praktycznie wszystkie kluby mają stowarzyszenia kibiców. Ci ludzie muszą w jakiś sposób brać odpowiedzialność za to, co się dzieje podczas dopingu. Jeśli ktoś wnosi racę, to ktoś musi za to odpowiedzieć, a teraz karane są kluby i Bogu ducha winni fani - kończy temat nasz rozmówca.
W latach, gdy Bukalski był piłkarzem, "Biała Gwiazda" była postrachem zabrzan. Seryjnie zdobywała mistrzostwa Polski i niemiłosiernie lała zabrzan. Teraz to "Trójkolorowi" są wyżej w tabeli, w dodatku Górnik wygrał cztery ostatnie spotkania z krakowianami i to o ekipa z Roosevelta zbiera więcej pochwał w mediach. - Niedawne zwycięstwo na stadionie Wisły ma swoją wymowę. Myślę, że zespół Adama Nawałki teraz też nie stoi na straconej pozycji. Krakowianie jakby złapali oddech, aczkolwiek ich gra pozostawia jeszcze wiele do życzenia. To nie jest ta Wisła, którą kibice pamiętają sprzed lat - uważa były reprezentacyjny pomocnik.
- Górnik to zespół bardzo poukładany, jest w dobrej dyspozycji. Ostatnie wyniki mogą wskazywać na mały kryzys, ale myślę, że mimo wszystko poziom jest stabilny. Nie ma dużej zapaści. Większy kłopot ma Wisła, bo oczekiwania wobec niej są dużo większe w stosunku do zabrzan - twierdzi były kapitan zabrzan.
Zabrzańscy kibice liczą, że przełamie się Arkadiusz Milik, który nie strzelił bramki w pięciu kolejnych spotkaniach. A skoro już jesteśmy przy młodym napastniku, pytamy, czy powinien już teraz powinien odejść z Zabrza. Bukalski ma trochę inne zdanie na ten temat, niż większość komentatorów. - Mógłby się jeszcze ogrywać i trochę pograć, ale pytanie, co Milik może jeszcze osiągnąć w polskiej lidze? Pokazał się, mając 18 lat, ale tak naprawdę strzelił tylko sześć bramek. W jego wieku to niezły wynik, ale musimy zdawać sobie sprawę z poziomu ligi. Jednak skoro się tak świetnie rozwija, to dla jego dalszego rozwoju, mógłby odejść, ale do klubu, w którym jest bardzo dobra praca z młodzieżą. Bo jeśli źle trafi, to może być problem - mówi.
- Jeśli jest kupiec, który oferuje rozsądne pieniądze, to warto się zastanowić, czy sprzedać takiego zawodnika. Pamiętamy wielu takich piłkarzy, których postanowiono jeszcze zostawić, żeby jeszcze więcej ugrać, a później wszystko zaczęło się sypać jak domek z kart. Niekoniecznie wychodziło to na dobre dla obu stron - przypomina Bukalski. Coś o tym wiedzą w Zabrzu - kiedyś przecież były zespoły, które oferowały spore pieniądze za Dawida Jarkę czy Tomasza Zahorskiego...
Wisła Kraków - Górnik Zabrze
sobota, 18:00
sędzia Szymon Marciniak (Płock)
Do dialogu z kibicami namawia Krzysztof Bukalski. - Trzeba sobie jasno odpowiedzieć, czy chcemy, żeby na stadionach było to, co jest dozwolone, czy nie. Są przepisy, które trzeba respektować. Nie mówię czy one są dobre, czy złe. Tak samo z formą protestu. Trzeba usiąść i porozmawiać o tym. Jest nowy zarząd Polskiego Związku Piłki Nożnej, więc jest szansa ku temu, by dojść do porozumienia. Po latach nieradzenia sobie z tą sytuacją, musimy ją wyprostować, jednak jak to mówią - "nie od razu Kraków zbudowano" - mówi były piłkarz.
Na konflikcie tracą wszystkie zainteresowane strony. - Oglądam ligi zachodnie - na przykład niemiecką czy angielską - nie widzę, by tam odpalano race. Są rzeczy, które są zabronione, więc trudno oczekiwać, żeby u nas było na to zezwolenie. Być może musimy w jakiś sposób pójść na rękę kibicom, bo organizują fantastyczne oprawy, ale to musi być unormowane prawnie. Teraz wszyscy na tym tracą. Klub musi płacić kary, są zamykane trybuny, więc traci drużyna, bo nie ma kibiców. Po rundzie będzie czas, żeby to rozwiązać - kontynuuje Bukalski.
- Teraz praktycznie wszystkie kluby mają stowarzyszenia kibiców. Ci ludzie muszą w jakiś sposób brać odpowiedzialność za to, co się dzieje podczas dopingu. Jeśli ktoś wnosi racę, to ktoś musi za to odpowiedzieć, a teraz karane są kluby i Bogu ducha winni fani - kończy temat nasz rozmówca.
W latach, gdy Bukalski był piłkarzem, "Biała Gwiazda" była postrachem zabrzan. Seryjnie zdobywała mistrzostwa Polski i niemiłosiernie lała zabrzan. Teraz to "Trójkolorowi" są wyżej w tabeli, w dodatku Górnik wygrał cztery ostatnie spotkania z krakowianami i to o ekipa z Roosevelta zbiera więcej pochwał w mediach. - Niedawne zwycięstwo na stadionie Wisły ma swoją wymowę. Myślę, że zespół Adama Nawałki teraz też nie stoi na straconej pozycji. Krakowianie jakby złapali oddech, aczkolwiek ich gra pozostawia jeszcze wiele do życzenia. To nie jest ta Wisła, którą kibice pamiętają sprzed lat - uważa były reprezentacyjny pomocnik.
- Górnik to zespół bardzo poukładany, jest w dobrej dyspozycji. Ostatnie wyniki mogą wskazywać na mały kryzys, ale myślę, że mimo wszystko poziom jest stabilny. Nie ma dużej zapaści. Większy kłopot ma Wisła, bo oczekiwania wobec niej są dużo większe w stosunku do zabrzan - twierdzi były kapitan zabrzan.
Zabrzańscy kibice liczą, że przełamie się Arkadiusz Milik, który nie strzelił bramki w pięciu kolejnych spotkaniach. A skoro już jesteśmy przy młodym napastniku, pytamy, czy powinien już teraz powinien odejść z Zabrza. Bukalski ma trochę inne zdanie na ten temat, niż większość komentatorów. - Mógłby się jeszcze ogrywać i trochę pograć, ale pytanie, co Milik może jeszcze osiągnąć w polskiej lidze? Pokazał się, mając 18 lat, ale tak naprawdę strzelił tylko sześć bramek. W jego wieku to niezły wynik, ale musimy zdawać sobie sprawę z poziomu ligi. Jednak skoro się tak świetnie rozwija, to dla jego dalszego rozwoju, mógłby odejść, ale do klubu, w którym jest bardzo dobra praca z młodzieżą. Bo jeśli źle trafi, to może być problem - mówi.
- Jeśli jest kupiec, który oferuje rozsądne pieniądze, to warto się zastanowić, czy sprzedać takiego zawodnika. Pamiętamy wielu takich piłkarzy, których postanowiono jeszcze zostawić, żeby jeszcze więcej ugrać, a później wszystko zaczęło się sypać jak domek z kart. Niekoniecznie wychodziło to na dobre dla obu stron - przypomina Bukalski. Coś o tym wiedzą w Zabrzu - kiedyś przecież były zespoły, które oferowały spore pieniądze za Dawida Jarkę czy Tomasza Zahorskiego...
Wisła Kraków - Górnik Zabrze
sobota, 18:00
sędzia Szymon Marciniak (Płock)
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów