Stanisław Oślizło: Musi dojść do szczerej, męskiej rozmowy

17.08.2015
- Jeszcze przed meczem z Termaliką liczyłem, że chłopcy się przebudzą, że wykrzeszą dodatkową energię. Ale zawiodłem się - przyznaje legenda Górnika, Stanisław Oślizło.
Rafał Rusek/Pressfocus
Zero punktów po czterech kolejkach. Takiego obrotu spraw w Zabrzu nikt się nie spodziewał. W dodatku, Górnik fatalnie zaprezentował się w Mielcu, w meczu z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza. - Jeszcze przed meczem z Termaliką liczyłem, że chłopcy się przebudzą, że wykrzeszą dodatkową energię. Ale zawiodłem się. To spotkanie pokazało, że zespół jest w kryzysie. Z Lubinem może być bardzo trudno, ale ja wierzę, że wreszcie zdobędziemy trzy punkty - mówi Stanisław Oślizło, legenda Górnika i doradca zarządu.

Trudno było oczekiwać, by zespół odmienił trener Leszek Ojrzyński, który przeprowadził z drużyną tylko jedne zajęcia. - Współczuję trenerowi, bo miał zaledwie jeden trening, a właściwie rozruch przedmeczowy i wyjazd do Mielca. Wcześniej Leszek Ojrzyński oglądał chłopaków tylko w telewizji. Do tego trzeba dołożyć kontuzje trzech podstawowych graczy: Mariusza Magiery, Erika Grendela i Roberta Jeża. Plus słaba gra defensywy. To wszystko spowodowało, że Górnik znalazł się na ostatnim miejscu w tabeli - analizuje pan Stanisław.

- Zawodnicy muszą się odblokować. Musi dojść do szczerej, męskiej rozmowy. Przede wszystkim należałoby się dowiedzieć od nich samych, co jest przyczyną słabości boiskowej, co im przeszkadza w grze. A tego można się dowiedzieć rozmawiając z zawodnikami, radą drużyny. Chłopcy muszą powiedzieć, co z ich punktu widzenia szwankuje, czego brakuje, co jest złe - uważa były świetny obrońca.
źródło: gornikzabrze.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również