Stadion przy Roosevelta ugina się od... presji, jaka ciąży na Górniku

17.04.2009
Ogromny ciężar gatunkowy będzie miało spotkanie derbowe Górnika z Polonią Bytom. - Takiego pojedynku na Roosevelta nie było już dawno - mówi Krzysztof Bukalski, były piłkarz zabrzan.
Nikt nie ma wątpliwości, że dla Górnika sobotni mecz to pojedynek ostatniej szansy. - Można porównać te spotkanie do tego sprzed lat, gdy my graliśmy o wszystko z Pogonią Szczecin. Wtedy do przerwy było 0-1. W drugiej odsłonie strzeliliśmy dwie bramki i zdobyliśmy bardzo cenne trzy punkty. W następnych meczach jakoś poszło. Uratowaliśmy ekstraklasę - wspomina Krzysztof Bukalski. - Wtedy również ciążyła na nas ogromna presja. Teraz będzie ona jednak jeszcze większa. Pełne trybuny, świetny trener oraz znakomity sponsor wymagają tego, aby drużyna utrzymała się w ekstraklasie - dodaje.

- My od pierwszej wiosennej kolejki wiemy, o co gramy. Dla nas każde kolejne spotkanie jest wielkim wyzwaniem. Dlatego nikt specjalnie przed bytomianami się nie podpala - mówi golkiper 14-krotnych mistrzów kraju, Michal Vaclavik.

W poprzednim sezonie "Trójkolorowym" nie groził ani spadek, ani puchary. Wcześniejsze lata to jednak regularna walka o utrzymanie do ostatnich kolejek. - Choć wielokrotnie bywaliśmy w bardzo trudnej sytuacji, to ani razu nie zajmowaliśmy ostatniej lokaty. Teraz zabrzanie cały czas są na dnie. Ale to zespół znacznie lepszy od naszego. Mają w składzie naprawdę świetnych zawodników. Ich umiejętności powinny zagwarantować ligowy byt. Bez względu na to, w jakiej znaleźli się sytuacji. Wszystko jest w ich rękach, a raczej nogach i głowach - kończy Bukalski.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również