"Spytałem, ile swoich umiejętności pokazał. Usłyszałem, że... zero"

17.12.2010
- Sebastian Leszczak? Ponoć jest poprawa, ale czas pracujemy nad tym, by chciał zrozumieć, że powinien poświęcić się piłce, bo talent ma wielki - mówi Łukasz Mazur, prezes Górnika Zabrze.
Gdy w lecie zabrzanie ogłaszali kolejne transfery, jedni przyklaskiwali, inni zaś nie wróżyli im niczego dobrego. Tak czy siak, nikt nie przechodził obok nich obojętnie. Jak dziś ocenia jest prezes klubu? - Z góry mówiliśmy, że nie sprowadzamy gwiazd, które diametralnie zmienią oblicze drużyny. Na takich piłkarzy Górnika dziś nie stać. Niech tego przykładem będzie doświadczony Michał Bemben. Na początku było trochę krytyki, ale z czasem stał się bardzo solidnym i pewnym elementem drużyny i - co najważniejsze - "załatał" nam lukę na prawej obronie. Uważam, że nikt nie zawiódł, ale też każdego stać na więcej - podkreśla Mazur.

Kto musi się najbardziej poprawić? - Kiedy pytałem Andrzeja Orzeszka, ile procent swoich umiejętności pokazał jesienią Maciej Bębenek, to usłyszałem, że... zero. Andrzej ma go na co dzień w Młodej Ekstraklasie i wie najlepiej, jaki jest jego potencjał. W jego wypadku problemem były kontuzje. Jeszcze większego pecha miał Michał Jonczyk. Te urazy nas niepokoją, bo trzy kontuzje w pół roku to za dużo jak na 18-latka. Trudno ocenić Rafała Pietrzaka, który częściej przebywał na kadrze niż u nas na zajęciach. Osobny przypadek to Sebastian Leszczak. Ponoć jest poprawa, w każdym razie cały czas pracujemy nad tym, by młody człowiek chciał zrozumieć, że powinien poświęcić się piłce, bo talent ma wielki - przekonuje szef Górnika.
źródło: Sport

Przeczytaj również