"Spotkanie z GKS-em Katowice jest najlepszym czynnikiem mobilizującym"

07.05.2013
- Nie myślimy o jakichś gwałtownych wstrząsach czy rozmowach dyscyplinujących, bo trener i piłkarze zdają sobie doskonale sprawę z popełnionych błędów - mówi Henryk Drob ze spółki Tyski Sport.
GKS Tychy przegrał trzy mecze z rzędu. Taka seria w tym klubie nie zdarzyła się Piotrowi Mandryszowi jeszcze ani razu. -  Nigdy nie jest fajnie, jak się przegrywa kilka meczów z rzędu. Czym to tłumaczyć? Być może moi zawodnicy mają już w podświadomości, że cel nadrzędny, czyli utrzymanie w I lidze, został zrealizowany. Poza tym, dwie z trzech ostatnich porażek ponieśliśmy z naprawdę dobrymi zespołami. Musimy to jednak przełamać. Jesteśmy świadomi swoich wad i błędów. Jeśli chcemy mieć udaną końcówkę sezonu, musimy je szybko wyeliminować - podkreśla trener.

Henryk Drob, dyrektor sportowy spółki Tyski Sport, też nie rozdziera szat z powodu porażek, choć to nie znaczy, że nie robią one na nim wrażenia. - Dopóki piłka jest w grze. Zawodnicy grają o swoją przyszłość i premie meczowe. Nie powiedzieliśmy im, że skoro już zapewnili sobie utrzymanie, to za kolejne wygrane nie będziemy płacić. Wręcz przeciwnie, czekamy na kolejne zwycięstwa i żałujemy porażek. Nie myślimy jednak o jakichś gwałtownych wstrząsach czy rozmowach dyscyplinujących, bo trener i piłkarze zdają sobie doskonale sprawę z popełnionych błędów. Poza tym nie ma takiej potrzeby. Tym bardziej, że przed nami mecz z GKS-em Katowice, czyli spotkanie, które samo w sobie jest najlepszym czynnikiem mobilizującym - zaznacza Drob.
źródło: Sport

Przeczytaj również