Sparing w tle robót budowlanych
17.11.2014
Robert Warzycha w sobotnim sparingu z IV-ligową Przyszłością Ciochowice wystawił ligowy skład. Od pierwszej minuty nie zagrali tylko ci, którzy znajdowali się na zgrupowaniach (Sadzawicki, Nowak, Steinbors) i Radosław Sobolewski, który w tym czasie jeździł na... rowerku. "Sobol" uskarża się na lekki uraz mięśniowy i w trakcie sparingu przebywał w klubowej siłowni, ale w środę powinien wrócić do treningów. W pierwszej jedenastce znalazło się również miejsce dla Błażeja Augustyna, który w lidze będzie pauzował za czerwoną kartkę. - "Błażej z powodu czerwonej kartki nie zagra w najbliższych meczach, więc ten sparing był dla niego idealną okazją, by zagrać 90 minut. Wierzymy, że jeszcze tej jesieni będzie nam potrzebny" - tłumaczył trener zabrzan.
Po przerwie poza wspomnianym Augustynem i Ołeksandrem Szeweluchinem na boisku pojawili się zmiennicy, którzy mieli szansę pokazać się z dobrej strony i powalczyć o wyjściowy skład w meczach o punkty. - "Chłopaki mieli okazję, by udowodnić swoje aspiracje i umiejętności, a przede wszystkim pokazać, że jesteśmy drużyną ekstraklasową. W takich meczach ważne jest nastawienie. Jak pomyślisz, że grasz z czwartą ligą i "jakoś to będzie", to niewiele z tego wyniknie. Patrz na siebie, to ty masz pokazać jakość, niezależnie od tego, kto jest po drugiej stronie. Zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo tym, którzy grają w lidze niewiele. Dziś kilku graczy po przerwie dało sygnał, że możemy na nich liczyć. To ważne. Może dziś nie ma dla nich miejsca, ale już wiosną będą nam bardzo potrzebni. Byli też, niestety, tacy, którzy tylko utwierdzili mnie w przekonaniu, że słusznie w lidze nie grają..." - zakończył Robert Warzycha.
Warto wspomnieć, że kiedy piłkarze walczyli na boisku, na trybunach walczyli... spawacze, którzy kończyli montaż zadaszenia.
Po przerwie poza wspomnianym Augustynem i Ołeksandrem Szeweluchinem na boisku pojawili się zmiennicy, którzy mieli szansę pokazać się z dobrej strony i powalczyć o wyjściowy skład w meczach o punkty. - "Chłopaki mieli okazję, by udowodnić swoje aspiracje i umiejętności, a przede wszystkim pokazać, że jesteśmy drużyną ekstraklasową. W takich meczach ważne jest nastawienie. Jak pomyślisz, że grasz z czwartą ligą i "jakoś to będzie", to niewiele z tego wyniknie. Patrz na siebie, to ty masz pokazać jakość, niezależnie od tego, kto jest po drugiej stronie. Zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo tym, którzy grają w lidze niewiele. Dziś kilku graczy po przerwie dało sygnał, że możemy na nich liczyć. To ważne. Może dziś nie ma dla nich miejsca, ale już wiosną będą nam bardzo potrzebni. Byli też, niestety, tacy, którzy tylko utwierdzili mnie w przekonaniu, że słusznie w lidze nie grają..." - zakończył Robert Warzycha.
Warto wspomnieć, że kiedy piłkarze walczyli na boisku, na trybunach walczyli... spawacze, którzy kończyli montaż zadaszenia.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów