Snajper ROW-u się przełamał. "Nie myślałem, że trzeba będzie tyle czekać"

02.11.2011
Marek Gładkowski latem trafił do Energetyka ROW Rybnik z LZS-u Leśnica. Choć jest bramkostrzelnym napastnikiem, na pierwsze trafienia w nowym klubie musiał czekać do... ostatniej kolejki rundy jesiennej.
- Cieszę się, że wreszcie mogłem pomóc drużynie. Wcześniej również dawałem z siebie wszystko, ale w końcowym rozrachunku dla napastnika liczą się przecież gole. Nie spodziewałem się, że tak długo przyjdzie mi na nie czekać. Worek został jednak rozwiązany. Teraz może być tylko lepiej... - zapewnia 21-latek, który trafił dwa razy w zremisowanym 3-3 spotkaniu z Jarotą Jarocin. - A mogliśmy ten mecz nie tylko zremisować, ale nawet wygrać - przekonuje.

Jego nieskuteczność można jednak wytłumaczyć, bowiem do Energetyka trafił na niespełna tydzień przed inauguracją ligi. - W poniedziałek zaliczyłem z nowym zespołem pierwsze zajęcia, a już w sobotę graliśmy pierwszy mecz. Okresu przygotowawczego jako-takiego więc nie miałem. To musiało się odbić na mojej dyspozycji. Zniżka formy przyszła szybko... Albo nie grałem wcale, albo "ogony". Nie przypuszczałem jednak, że to będzie tak kiepska runda w moim wykonaniu. Na szczęście przebudziłem się i problemy mam chyba za sobą - ma nadzieję napastnik ROW-u.
źródło: Sport

Przeczytaj również