Snajper Górnika Zabrze zapewni kolejną wygraną z GKS-em Bełchatów?

17.08.2011
Tomasz Zahorski w meczu z Legią Warszawa zdobył pierwszą bramkę w obecnym sezonie. Czy pójdzie za ciosem? Patrząc na historię potyczek Górnika z GKS-em Bełchatów, można mieć nadzieję, że tak będzie.
Jeśli miałoby się typować, który z piłkarzy Górnika mógłby w sobotnim pojedynku zabrzan z GKS-em wpisać się na listę strzelców, śmiało można wskazać na Tomasza Zahorskiego. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na statystyki. Wychowanek Pisy Barczewo trafił do Zabrza przed sezonem 2007/2008. Od tego czasu "Trójkolorowi" zdobyli z "Brunatnymi" osiem punktów. Sześć z nich po golach "Zahora".

- Czasem są takie drużyny, o których mówi się, że "leżą" zawodnikowi. Zazwyczaj jest to jednak zbieżność losu - mówi Zahorski. - Oby jednak w sobotę wpadło coś do siatki, tak, by po meczu można było stwierdzić, że ten zespół mi pasuje. Jednak bramkę może zdobyć nawet obrońca. Najważniejsze są trzy punkty - dodaje.

W poprzednim sezonie Górnik zdobył w potyczkach z GKS-em cztery punkty. Wydaje się więc, że to dobry rywal, by w końcu się przełamać i zdobyć komplet "oczek". Po raz pierwszy w tym sezonie. - Trzeba jednak powiedzieć, że żaden mecz w tym roku nie będzie łatwy. Drużyny się wzmocniły. Poziom ligi się wyrównał. W dodatku teraz będzie o tyle trudniej, że przecież mamy ograniczoną widownię w Zabrzu. Na pewno przy większej publiczności grałoby się nam zdecydowanie lepiej - uważa napastnik.

No właśnie. Napastnik? Patrząc na ostatnie decyzje trenera Adama Nawałki, niekoniecznie. W obecnym sezonie Zahorski dwa razy wystąpił w pomocy. Jako najbardziej wysunięty zawodnik wystąpił zagrał tylko raz, z Legią Warszawa. Golem przy Łazienkowskiej udowodnił, na której pozycji czuje się najlepiej.

- Zawsze wysunięty napastnik powinien strzelać bramki. Nie ukrywam, że to na tej pozycji gra mi się najlepiej, ale podkreślam, że gdziekolwiek trener mnie wystawi, zawsze staram się pomóc drużynie, jak tylko potrafię. W każdym sektorze boiska staram się wykonywać zadanie, jakie mam powierzone - przyznaje zawodnik.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również