Smyła: Śmieją się, że dopiero teraz jestem prawdziwym trenerem

29.07.2010
Mirosław Smyła pracował w GKS-ie Tychy przez prawie dwa lata. Na początku lipca oznajmiono mu, że jego umowa nie zostanie przedłużona. - Dowiedziałem się, co znaczy polska piłka - śmieje się.
Szkoleniowiec, mimo że po raz pierwszy w życiu znalazł się na bezrobociu, nie stracił nic ze swojego poczucia humoru. Od niepamiętnych bowiem czasów... wyjechał w lipcu na wakacje. - Każdego roku na przełomie lipca i sierpnia myślałem już tylko o lidze. Tym razem mogę pobyć z rodziną. Odmówiłem nawet klubom, które się o mnie pytały - zdradza.

Przeczytaj wywiad z Mirosławem Smyłą >

Powiedzieć, jak się rozstawał z GKS-em, już jednak nie chce. - Każdy chciałby znać pikantne szczegóły. Ale ja muszę mówić dyplomatycznie. Ludzie informację przeczytają i zapomną, a ja w tym zawodzie chcę jeszcze trochę popracować - tłumaczy Smyła, który rozpoczął w Tychach przygotowania do rundy jesiennej, po czym mu podziękowano. - Koledzy się ze mnie śmieją, że teraz to jestem trenerem pełną gębą. A ja po prostu się dowiedziałem, co znaczy polska piłka - uśmiecha się niegdyś asystent Dariusza Fornalaka w Polonii Bytom.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również