"Śledząc wiosną poczynania Górnika, nie zauważyłem tam wiodącej postaci"

25.04.2013
- Lubię, gdy jest gorąca atmosfera. Adrenalina mi pomaga. Gorzej dla bramkarza, jeśli jest taki senny mecz - mówi przed Wielkimi Derbami Śląska Krzysztof Kamiński, bramkarz Ruchu Chorzów.
Przy Cichej już odczuwają atmosferę przed prestiżowym pojedynkiem z Górnikiem Zabrze. - Wszędzie słychać tylko o tym meczu, w klubie też praktycznie o niczym innym się nie mówi. Te Wielkie Derby, jak określa się je na Śląsku, dosłownie wiszą już w powietrzu - przyznaje Krzysztof Kamiński, który prawdopodobnie stanie przed szansą gry w swoich pierwszych seniorskich derbach.
 
- Lubię, gdy jest taka gorąca atmosfera. Adrenalina mi pomaga. Gorzej dla bramkarza, jeśli jest taki senny mecz - oczywiście z mojej perspektywy - jak ten z Polonią Warszawa, gdy przez 50-60 minut nic się nie dzieje. Nie ma się na boisku nic poważnego do roboty - mówi Kamiński.

Czy jest jakiś piłkarz zabrzan, którego Kamiński szczególnie się obawia? - Śledząc wiosną poczynania Górnika, to nie zauważyłem takiej wiodącej postaci. Trzeba baczną uwagę poświęcić całej drużynie, a nie wyciągać z zabrzańskiej jedenastki tylko jedną "cegiełkę". "Górnicy" wiosną mniej strzelają, zdobywają mniej bramek niż pod koniec ubiegłego roku, ale to tylko wzmaga naszą czujność, bo przecież kiedyś mogą się przełamać - przestrzega bramkarz chorzowian.
 
- Dla Górnika jest to idealny mecz na przełamanie, bo jednak wiosną zabrzanom gorzej się wiedzie niż w poprzedniej rundzie. Wciąż jednak mają szanse na europejskie puchary, mogą w meczu z nami odwrócić złą passę. Ale to jest ich problem. My mamy swoje cele do zrealizowania - podkreśla Kamiński.
źródło: ruchchorzow.com.pl

Przeczytaj również