Slavia - Górnik 0-5. Pięć bramek w prezencie na 95-lecie
21.06.2014
Dzisiejszy mecz był główną atrakcją 95-lecia Slavii Ruda Śląska. Zgromadzona publiczność - zwłaszcza ta najmłodsza - na brak atrakcji narzekać nie mogła. Obiekt był otwarty już przed meczem, dzięki czemu dzieci mogły jeszcze przed pierwszym gwizdkiem wyszaleć się na dmuchańcach czy też zrobić sobie zdjęcie z klubową maskotką zabrzan, popularnym Jorgusiem.
Drużyna Górnika podzielona była na dwie grupy. Jedna, ta, która nie grała, przechadzała się po trybunie i pozowała do zdjęć z kibicami. Do dyspozycji fanów byli m.in. Robert Jeż i Radosław Sobolewski. Po murawie biegali głównie ci, którzy albo mało grali w poprzednim sezonie, albo też byli wypożyczeni.
Pokazał się też testowany Mateusz Wrzesień - i to on zaliczył asystę przy pierwszym trafieniu, autorstwa Wojciecha Łuczaka, który pokonał bramkarza uderzeniem głową. Dosłownie chwilę później na listę strzelców - po ładnej, indywidualnej akcji - wpisał się Wojciech Król, który poprzednie rozgrywki spędził w Rozwoju Katowice.
Zabrzanie nie mieli litości dla jubilata i wyprowadzili trzeci szybki cios - zaledwie pięć minut dzieliło trafienie Łuczaka od bramki Szymona Skrzypczaka (wiosna spędzona w GKS-ie Katowice) na 3-0, który tego dnia zdobył dwa gole - najpierw pokonał bramkarza uderzeniem z kilkunastu metrów, a tuż przed przerwą wykorzystał sytuację sam na sam z rudzkim golkiperem.
Po przerwie kibice zobaczyli jedną bramkę - Dzikamai Gwaze głową dobił ładne uderzenie Michała Płonki, po którym piłka odbiła się od słupka. Z trybun spotkanie oglądali m.in. prezes Zbigniew Waśkiewicz i Stanisław Oślizło.
Mecz cieszył się sporym zainteresowaniem kibiców, których było około dwóch tysięcy. Fani również przygotowali się na ten pojedynek i zaprezentowali pirotechniczną oprawę.
Drużyna Górnika podzielona była na dwie grupy. Jedna, ta, która nie grała, przechadzała się po trybunie i pozowała do zdjęć z kibicami. Do dyspozycji fanów byli m.in. Robert Jeż i Radosław Sobolewski. Po murawie biegali głównie ci, którzy albo mało grali w poprzednim sezonie, albo też byli wypożyczeni.
Pokazał się też testowany Mateusz Wrzesień - i to on zaliczył asystę przy pierwszym trafieniu, autorstwa Wojciecha Łuczaka, który pokonał bramkarza uderzeniem głową. Dosłownie chwilę później na listę strzelców - po ładnej, indywidualnej akcji - wpisał się Wojciech Król, który poprzednie rozgrywki spędził w Rozwoju Katowice.
Zabrzanie nie mieli litości dla jubilata i wyprowadzili trzeci szybki cios - zaledwie pięć minut dzieliło trafienie Łuczaka od bramki Szymona Skrzypczaka (wiosna spędzona w GKS-ie Katowice) na 3-0, który tego dnia zdobył dwa gole - najpierw pokonał bramkarza uderzeniem z kilkunastu metrów, a tuż przed przerwą wykorzystał sytuację sam na sam z rudzkim golkiperem.
Po przerwie kibice zobaczyli jedną bramkę - Dzikamai Gwaze głową dobił ładne uderzenie Michała Płonki, po którym piłka odbiła się od słupka. Z trybun spotkanie oglądali m.in. prezes Zbigniew Waśkiewicz i Stanisław Oślizło.
Mecz cieszył się sporym zainteresowaniem kibiców, których było około dwóch tysięcy. Fani również przygotowali się na ten pojedynek i zaprezentowali pirotechniczną oprawę.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów