Śląsk i Górnik walczą o europejskie puchary. Ale czy na nie zasługują?
06.04.2013
Przed dzisiejszym spotkaniem, w lepszych humorach są zabrzanie, którzy po trzech nieudanych meczach przełamali złą serię i odnieśli pewne zwycięstwo nad Widzewem Łódź. Na podobne przełamanie liczą dzisiejsi gospodarze, którzy na ligową wygraną czekają od 23 lutego. Ekipa Stanislava Levego pokonała w pierwszej kolejce rundy wiosennej... Widzew. Później przytrafiły się trzy remisy i porażka z GKS-em Bełchatów.
- Mam sympatię do obu drużyn. Większe szanse ma dzisiaj Śląsk, ale tylko z tego powodu, że gra u siebie, a gospodarze częściej wygrywają - mówi Paweł Adamczyk, były piłkarz obu klubów, które sprawdzą się dzisiaj na Stadionie Miejskim. - Zła passa nie trwa wiecznie, mecz na swoim terenie to dobry moment, by się odbudować i podnieść - dodaje obecny szkoleniowiec Nysy Kłodzko, który przy Roosevelta spędził co prawda krótki okres - bo zaledwie jedną rundę - jednak czas ten wspomina pozytywnie.
- Była to runda wiosenna w jedynym sezonie, w którym był podział na dwie grupy. My graliśmy w spadkowej, zdominowaliśmy ją. Żałowaliśmy, że nie jesteśmy w tej wyższej półce. To był fajny okres, to zaszczyt grać w zespole z takimi tradycjami - podkreśla piłkarz, który ma także za sobą grę w Odrze Wodzisław i GKS-ie Katowice.
To, co wyróżnia śląskie drużyny, to atmosfera w szatni, która jest chwalona przez praktycznie wszystkich piłkarz, którzy trafiają do naszych zespołów z innych regionów Polski. - Zawodnikom z zewnątrz nie jest łatwo zaaklimatyzować się w śląskich klubach, bo to raczej zamknięte środowiska. Trzeba się dobrze prezentować i mieć osobowość, dzięki której można się wkomponować. Nie jest to łatwy układ, ale myślę, że mi się to udało. Nie miałem problemów, a grałem na Górnym Śląsku pięć lat. To był fajny czas - wspomina Adamczyk.
Po spotkaniu z łodzianami, zabrzanie przyznawali, że dzisiejsze spotkanie będzie kluczowe w walce o europejskie puchary. Górnik do tej batalii podchodzi z lepszej pozycji - to on ma przewagę dwóch punktów i znajduje się na podium ekstraklasy. - Zawsze się tak mówi, że to mecz ostatniej szansy, a po ostatnim gwizdku sędziego przychodzi następny pojedynek i podobne myśli. Jeszcze trochę tych meczów - równie ważnych - będzie, dzisiaj gra w pucharach się nie rozstrzygnie - tonuje nastroje Adamczyk.
A skoro już jesteśmy przy temacie europejskich pucharów. Czy Górnik to obecnie odpowiedni zespół do promocji Polski w Europie? - Mam mieszane uczucia. Klub walczy o czołowe miejsca, ale później, w zderzeniu z europejskimi zespołami, traci nasza piłka. Jeśli trafią tam drużyny dobrze zorganizowane i z dobrymi finansami, będą mogły zainwestować pieniądze i wzmocnić się. Dlatego wolę, by promowały nas Legia Warszawa, Lech Poznań czy Wisła Kraków, bo są najmocniejsze - uważa Adamczyk. - Ale oczywiście jeśli Górnik czy Śląsk będą na podium, to im się będą należały puchary. Gorzej jednak z promocją naszego futbolu - podkreśla nasz rozmówca.
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze
sobota, 15:45
sędzia Tomasz Musiał (Kraków)
- Mam sympatię do obu drużyn. Większe szanse ma dzisiaj Śląsk, ale tylko z tego powodu, że gra u siebie, a gospodarze częściej wygrywają - mówi Paweł Adamczyk, były piłkarz obu klubów, które sprawdzą się dzisiaj na Stadionie Miejskim. - Zła passa nie trwa wiecznie, mecz na swoim terenie to dobry moment, by się odbudować i podnieść - dodaje obecny szkoleniowiec Nysy Kłodzko, który przy Roosevelta spędził co prawda krótki okres - bo zaledwie jedną rundę - jednak czas ten wspomina pozytywnie.
- Była to runda wiosenna w jedynym sezonie, w którym był podział na dwie grupy. My graliśmy w spadkowej, zdominowaliśmy ją. Żałowaliśmy, że nie jesteśmy w tej wyższej półce. To był fajny okres, to zaszczyt grać w zespole z takimi tradycjami - podkreśla piłkarz, który ma także za sobą grę w Odrze Wodzisław i GKS-ie Katowice.
To, co wyróżnia śląskie drużyny, to atmosfera w szatni, która jest chwalona przez praktycznie wszystkich piłkarz, którzy trafiają do naszych zespołów z innych regionów Polski. - Zawodnikom z zewnątrz nie jest łatwo zaaklimatyzować się w śląskich klubach, bo to raczej zamknięte środowiska. Trzeba się dobrze prezentować i mieć osobowość, dzięki której można się wkomponować. Nie jest to łatwy układ, ale myślę, że mi się to udało. Nie miałem problemów, a grałem na Górnym Śląsku pięć lat. To był fajny czas - wspomina Adamczyk.
Po spotkaniu z łodzianami, zabrzanie przyznawali, że dzisiejsze spotkanie będzie kluczowe w walce o europejskie puchary. Górnik do tej batalii podchodzi z lepszej pozycji - to on ma przewagę dwóch punktów i znajduje się na podium ekstraklasy. - Zawsze się tak mówi, że to mecz ostatniej szansy, a po ostatnim gwizdku sędziego przychodzi następny pojedynek i podobne myśli. Jeszcze trochę tych meczów - równie ważnych - będzie, dzisiaj gra w pucharach się nie rozstrzygnie - tonuje nastroje Adamczyk.
A skoro już jesteśmy przy temacie europejskich pucharów. Czy Górnik to obecnie odpowiedni zespół do promocji Polski w Europie? - Mam mieszane uczucia. Klub walczy o czołowe miejsca, ale później, w zderzeniu z europejskimi zespołami, traci nasza piłka. Jeśli trafią tam drużyny dobrze zorganizowane i z dobrymi finansami, będą mogły zainwestować pieniądze i wzmocnić się. Dlatego wolę, by promowały nas Legia Warszawa, Lech Poznań czy Wisła Kraków, bo są najmocniejsze - uważa Adamczyk. - Ale oczywiście jeśli Górnik czy Śląsk będą na podium, to im się będą należały puchary. Gorzej jednak z promocją naszego futbolu - podkreśla nasz rozmówca.
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze
sobota, 15:45
sędzia Tomasz Musiał (Kraków)
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów