Śląsk atakował, a Górnik punktował. "Jak idzie, trzeba to wykorzystać"
21.05.2011
W pierwszej połowie to wrocławianie przeważali. I to oni strzelili trzy gole. Jednak dwa z nich wbili do własnej bramki. - W takim meczu to ja jeszcze nie grałem - uśmiechał się po meczu Robert Jeż, który przyczynił się do pierwszego "swojaka", ponieważ to on wykonywał rzut wolny, po którym głową swojego bramkarza pokonał Tadeusz Socha.
Drugi samobój trafił na konto Mariusza Pawelca, byłego gracza Górnika. Gola nie byłoby, gdyby nie Daniel Sikorski. - Bramkarz upuścił piłkę, próbowałem ją dobić, ale trafiłem w obrońcę. Szkoda, że to nie mi zapisano gola, ale liczy się to, że wpadło - przyznał napastnik.
Kilkanaście minut później bramkę kontaktową zdobył Rok Elsner. - I pewnie będzie to bramka kolejki - pochwalił "Sikor". Trzeba przyznać, że trafienie Słoweńca było pierwszej klasy. Uderzenie z dystansu w samo "okno" nieczęsto się ogląda. - Śląsk nam pomógł na początku. Po bramce dla nich zrobiło się trochę nerwowo, ale gol na 3-1 już to uspokoił - analizował Grzegorz Bonin, który to właśnie jako ostatni w tym meczu wpisał się na listę strzelców.
Po raz kolejny swoje wysokie umiejętności pokazał Jeż, który wyłożył piłkę Boninowi. - Widziałem, że w polu karnym jest "Sikor", ale w ostatniej chwili nadbiegł Grzesiu. Zagrałem do niego, a on dobrze uderzył i trafił do siatki - opisał sytuację pomocnik Górnika.
W piątkowym spotkaniu mogło paść więcej bramek. Kilka sytuacji nie wykorzystał Sikorski. - Już nie pierwszy raz mi się to zdarza - posypał głowę popiołem zawodnik. - Skuteczności brakowało, ale cały czas nad tym pracuję. W najbliższym czasie to się poprawi - dodał z uśmiechem.
- Mecz ułożył się po naszej myśli. Chwała chłopakom, że do tego doprowadzili. Wiadomo, że lepiej gra się przy korzystnym rezultacie. Dążymy do tego, by wygrywać jak największą ilością bramek. A skoro idzie, to trzeba to wykorzystywać - cieszył się Mariusz Przybylski.
Drugi samobój trafił na konto Mariusza Pawelca, byłego gracza Górnika. Gola nie byłoby, gdyby nie Daniel Sikorski. - Bramkarz upuścił piłkę, próbowałem ją dobić, ale trafiłem w obrońcę. Szkoda, że to nie mi zapisano gola, ale liczy się to, że wpadło - przyznał napastnik.
Kilkanaście minut później bramkę kontaktową zdobył Rok Elsner. - I pewnie będzie to bramka kolejki - pochwalił "Sikor". Trzeba przyznać, że trafienie Słoweńca było pierwszej klasy. Uderzenie z dystansu w samo "okno" nieczęsto się ogląda. - Śląsk nam pomógł na początku. Po bramce dla nich zrobiło się trochę nerwowo, ale gol na 3-1 już to uspokoił - analizował Grzegorz Bonin, który to właśnie jako ostatni w tym meczu wpisał się na listę strzelców.
Po raz kolejny swoje wysokie umiejętności pokazał Jeż, który wyłożył piłkę Boninowi. - Widziałem, że w polu karnym jest "Sikor", ale w ostatniej chwili nadbiegł Grzesiu. Zagrałem do niego, a on dobrze uderzył i trafił do siatki - opisał sytuację pomocnik Górnika.
W piątkowym spotkaniu mogło paść więcej bramek. Kilka sytuacji nie wykorzystał Sikorski. - Już nie pierwszy raz mi się to zdarza - posypał głowę popiołem zawodnik. - Skuteczności brakowało, ale cały czas nad tym pracuję. W najbliższym czasie to się poprawi - dodał z uśmiechem.
- Mecz ułożył się po naszej myśli. Chwała chłopakom, że do tego doprowadzili. Wiadomo, że lepiej gra się przy korzystnym rezultacie. Dążymy do tego, by wygrywać jak największą ilością bramek. A skoro idzie, to trzeba to wykorzystywać - cieszył się Mariusz Przybylski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów