Skrzydłowy GKS-u Tychy: To nie były porywające pojedynki
04.04.2013
Strzelec bramki z meczu z Niecieczą przyznaje jednak, że styl w jakim beniaminek zdobył siedem punktów na wiosnę, trochę do życzenia pozostawia. - Cieszymy się z tego, że nie trzeba było przekładać meczów, a także z naszej zdobyczy punktowej. W trzech potyczkach z czołówką I ligi uzbieraliśmy siedem punktów, co jest bardzo dobrym rezultatem. Może nie były to porywające pojedynki, ale najważniejsze, że nasze zaangażowanie w grę przynosi pozytywny skutek - mówi.
Tyszanie mają obecnie podobny problem, co większość drużyn w Polsce - nie mogą trenować na naturalnej nawierzchni. - Trenowanie na sztucznej murawie to zarówno dla nas, jak i pozostałych drużyn, nie tylko w I lidze, duży problem. Mecze gramy przecież na naturalnej trawie, a niestety te dwa typy nawierzchni bardzo się od siebie różnią. Pewnie, że chcielibyśmy już zacząć regularnie trenować na „zielonce”, ale niestety nic nie możemy poradzić na pogodę. Trzeba to przetrzymać i liczyć na poprawę aury - dodaje.
Cieszyć może natomiast fakt, że GKS nie musiał żadnego dotychczasowego pojedynku przekładać. -
Niewątpliwie to duży plus dla nas. Granie meczów co trzy dni nie jest łatwe, bo przecież jest mniej czasu na odpoczynek i przygotowanie się do następnego spotkania. Nie zastanawiamy się jednak, czy w późniejszym czasie w jakiś sposób nam to pomoże. Skupiamy się, aby w każdej kolejce walczyć o punkty - kończy Łukasz Małkowski.
Tyszanie mają obecnie podobny problem, co większość drużyn w Polsce - nie mogą trenować na naturalnej nawierzchni. - Trenowanie na sztucznej murawie to zarówno dla nas, jak i pozostałych drużyn, nie tylko w I lidze, duży problem. Mecze gramy przecież na naturalnej trawie, a niestety te dwa typy nawierzchni bardzo się od siebie różnią. Pewnie, że chcielibyśmy już zacząć regularnie trenować na „zielonce”, ale niestety nic nie możemy poradzić na pogodę. Trzeba to przetrzymać i liczyć na poprawę aury - dodaje.
Cieszyć może natomiast fakt, że GKS nie musiał żadnego dotychczasowego pojedynku przekładać. -
Niewątpliwie to duży plus dla nas. Granie meczów co trzy dni nie jest łatwe, bo przecież jest mniej czasu na odpoczynek i przygotowanie się do następnego spotkania. Nie zastanawiamy się jednak, czy w późniejszym czasie w jakiś sposób nam to pomoże. Skupiamy się, aby w każdej kolejce walczyć o punkty - kończy Łukasz Małkowski.
Polecane
I liga