Skrzydłowy GieKSy: Na Roosevelta spędziłem najpiękniejsze chwile

14.08.2009
W Górniku nie poznali się na jego umiejętnościach, więc teraz Grzegorz Goncerz strzela zabrzanom gola w każdym meczu. Cel na niedzielę? Odświeżyć pamięć Ryszardowi Komornickiemu!
- To były jak na razie najpiękniejsze chwile w mojej karierze - tak dzisiaj o swoich występach w zabrzańskich barwach mówi Grzegorz Goncerz. W Górniku spędził tylko rok, ale zdołał w tym czasie rozegrać 19 ekstraklasowych spotkań. I to wszystko w wieku zaledwie 17 lat!

Wychowanek Krakusa Nowa Huta trafił na ten moment, kiedy klub z trudem wiązał koniec z końcem. Brakowało pieniędzy na wypłaty. O premiach nikt nawet nie marzył. - Ale była za to świetna atmosfera w szatni. Trzymali ją zwłaszcza Jacek Wiśniewski i Krzysztof Bukalski. Tak nam wpajali śląski charakter, że udało się zachować ligowy byt - wspomina z uśmiechem.

Co ciekawe, trenerem Goncerza na Roosevelta był m.in. obecny szkoleniowiec Górnika, Ryszard Komornicki. - Pewnie w ogóle mnie nie pamięta... Trzeba się będzie zatem przypomnieć - zapowiada z przymrużeniem oka. Odświeżyć pamięć ma zamiar też tamtejszej publice. Bo tak na dobrą sprawę dopiero niedzielna konfrontacja będzie dla niego - jak sam to określa - prawdziwie 100-procentowym powrotem na zabrzański stadion.

- Trudno w końcu uznać za taki występ w koszulce Ruchu Chorzów w pojedynku Młodej Ekstraklasy - wskazuje zawodnik, który z Cichej jest tylko wypożyczony. Inna sprawa, że we wspomnianym spotkaniu Goncerz zdobył bramkę. Potem - w ramach tych samych rozgrywek - rywalizował z Górnikiem raz jeszcze, już na terenie "Niebieskich". I wówczas też wpisał się na listę strzelców! Czyżby miał patent na byłego pracodawcę?
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również