Skocznia w Wiśle zostanie rozbudowana. Ale najpierw stadiony
07.10.2010
Podczas tegorocznej Letniej Grand Prix obiekt w Wiśle pomieścił 8 tysięcy widzów. Szacuje się, że kolejne 2,5 tysiąca sobotni konkurs (miał największą frekwencję) oglądało zza płotu. Mankamentem skoczni jest mała liczba krzesełek. Miejsc siedzących jest tylko... 1.222. Aby myśleć o organizacji Pucharu Świata, konieczna byłaby rozbudowa trybun.
- Najlepszym rozwiązaniem byłoby zbudowanie bocznej trybuny. Kibice mieliby z niej znakomity widok. Rozpoczęliśmy już starania, by tę inwestycję umieścić w planach na przyszłość - deklaruje w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. - Można byłoby zastosować model z Liberca. Tam widownia jest umocowana na betonowych szynach, zakotwiczonych w podłożu. W Wiśle, pomimo trudnego podłoża, to też zdałoby egzamin - dodaje szef PZN-u.
Tyle że ewentualna przebudowa nie rozpocznie się prędko. Dlaczego? Powodów jest kilka. - Po pierwsze, w likwidacji jest zarządzający skocznią COS. Dopiero z końcem roku na jego miejsce pojawi się jednostka gospodarki budżetowej, która będzie miała możliwości, by występować o środki na inwestycje. Po drugie, trwają prace związane z modernizacją Wielkiej Krokwi w Zakopanem i nie ma sensu rozpraszać środków na oba obiekty. Po trzecie, na razie i tak o pieniądze nie jest łatwo, bo pierwszeństwo mają przygotowania do piłkarskich mistrzostw Europy 2012. A po czwarte, ale nie jest to najmniej ważne, w Wiśle najpilniejsza jest teraz odbudowa małych skoczni w centrum - podkreśla na łamach "DZ" Tajner.
- Najlepszym rozwiązaniem byłoby zbudowanie bocznej trybuny. Kibice mieliby z niej znakomity widok. Rozpoczęliśmy już starania, by tę inwestycję umieścić w planach na przyszłość - deklaruje w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. - Można byłoby zastosować model z Liberca. Tam widownia jest umocowana na betonowych szynach, zakotwiczonych w podłożu. W Wiśle, pomimo trudnego podłoża, to też zdałoby egzamin - dodaje szef PZN-u.
Tyle że ewentualna przebudowa nie rozpocznie się prędko. Dlaczego? Powodów jest kilka. - Po pierwsze, w likwidacji jest zarządzający skocznią COS. Dopiero z końcem roku na jego miejsce pojawi się jednostka gospodarki budżetowej, która będzie miała możliwości, by występować o środki na inwestycje. Po drugie, trwają prace związane z modernizacją Wielkiej Krokwi w Zakopanem i nie ma sensu rozpraszać środków na oba obiekty. Po trzecie, na razie i tak o pieniądze nie jest łatwo, bo pierwszeństwo mają przygotowania do piłkarskich mistrzostw Europy 2012. A po czwarte, ale nie jest to najmniej ważne, w Wiśle najpilniejsza jest teraz odbudowa małych skoczni w centrum - podkreśla na łamach "DZ" Tajner.
Polecane
Sporty zimowe