Skoczkowie u progu sezonu. Radość ma nam przynosić nie tylko Stoch!
12.11.2012
Przygotowania do pucharowych zmagań w sezonie 2012/2013 zaczęły się już latem. Były one zupełnie inne, niż w latach ubiegłych. - Po paru kilkugodzinnych naradach ustaliliśmy, jak to wszystko ma funkcjonować. Co ważne, wszyscy którzy uczestniczyli w spotkaniach, w pełni zaakceptowali program przygotowań - mówi prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner. W dyskusjach nad sposobem przygotowań do sezonu uczestniczył też Adam Małysz.
Małej rewolucji dokonano w podziale kadr. Stworzono dwie główne grupy szkoleniowe - kadrę A i młodzieżową. Nowością był dodatkowy podział na podgrupy, po kilku skoczków ma swojego trenera, który za nich odpowiada. Podobnie ma to funkcjonować w kolejnych latach. Pieczę nad całością przygotowań kadry A trzymał Łukasz Kruczek, a nad młodszymi skoczkami Robert Mateja. - Każda z podgrup miała nieco inne przygotowania, pod względem ilości startów, ale też obciążeń treningowych. Podejście do przygotowań było więc bardziej indywidualne - tłumaczy trener Kruczek.
I tak na przykładzie kadry A, w lecie bardzo mało startował Kamil Stoch, który wziął udział w zaledwie trzech konkursach Letniej Grand Prix. Lider kadry najdłużej przystosowywał się do zmian w kombinezonach, a jego forma nie była najwyższa. Częściej startowali Maciej Kot, Dawid Kubacki i Piotr Żyła. Dwóch pierwszych, według informacji uzyskanych od Kruczka, podobnie jak w lecie, wciąż jest w bardzo dobrej dyspozycji. Na swoim poziomie skacze też wiślanin Piotr Żyła, jednak on już minionej zimy zajmował kilka razy wysokie miejsca w zawodach najwyższej rangi. Teraz do niego i Stocha mają dołączyć Kot i Kubacki. Ci dwaj zawodnicy zawsze świetnie prezentowali się na igielicie, a gdy przychodziła zima, gubili się i zajmowali odległe lokaty. W najbliższych miesiącach ma być inaczej. Obecnie, Kot ma być nawet w lepszej dyspozycji od Stocha, a najrówniej ostatnio skakał Kubacki. Nasi kadrowicze mierzą wysoko, a co z tego wyjdzie, zweryfikują oczywiście poważne zawody.
Każdy ze skoczków znajdujących się kadrze przepracował na zgrupowaniach około 90 dni (16 poza skocznią, tylko ćwiczenia motoryczne). W październiku kadra A - podobnie jak przed rokiem - wyjechała na tygodniowy obóz kondycyjny. Tym razem skoczkowie przebywali w Turcji. Kilkanaście dni szybciej niż miało to miejsce 12 miesięcy temu, reprezentanci przeszli ze skakania z toru ceramicznego na lodowy. - To powinno nam pomóc. Mieliśmy więcej czasu na przystosowanie się - mówi trener kadry A.
W sezonie 2012/2013 będą obowiązywać nowe, bardziej obcisłe kombinezony. Wpierw miało być "zero tolerancji", czyli strój skoczka miał ściśle przylegać do ciała. Ostatecznie zmieniono to i skoczek będzie mógł mieć dwa centymetry "luzu". Każde odstępstwo ma być karane dyskwalifikacją. - Mimo zmiany i tak będą problemy, bo jak ktoś będzie miał dwa i pół centymetra, to już będzie karany - przewiduje Robert Mateja. Każdy trener będzie też mógł zmienić wysokość belki swojemu skoczkowi. Od tego sezonu będą rozgrywane drużynowe zawody mieszane, z udziałem skoczków i skoczkiń. Polaków i Polek nie zobaczymy jednak w takich konkursach. Szkolenie dziewczyn przychodzi z trudem, a zainteresowanie jest znacznie mniejsze niż w przypadku chłopców. Rozpoczęło się też stosunkowo niedawno i potrzeba około czterech-pięciu lat, by mieć skaczące dziewczyny na w miarę przyzwoitym poziomie.
Najważniejszą imprezą sezonu będą mistrzostwa świata w Val di Fiemme. Nasi skoczkowie dużą uwagę przywiązują też do styczniowych konkursów Pucharu Świata w Wiśle i Zakopanem, które zostaną rozegrane tuż po prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni. Ostatnim punktem przygotowań przed inauguracją sezonu będzie zgrupowanie Lillehammer, na które Polacy wylatują już we wtorek.
Z Wisły - Michał Knura
Małej rewolucji dokonano w podziale kadr. Stworzono dwie główne grupy szkoleniowe - kadrę A i młodzieżową. Nowością był dodatkowy podział na podgrupy, po kilku skoczków ma swojego trenera, który za nich odpowiada. Podobnie ma to funkcjonować w kolejnych latach. Pieczę nad całością przygotowań kadry A trzymał Łukasz Kruczek, a nad młodszymi skoczkami Robert Mateja. - Każda z podgrup miała nieco inne przygotowania, pod względem ilości startów, ale też obciążeń treningowych. Podejście do przygotowań było więc bardziej indywidualne - tłumaczy trener Kruczek.
I tak na przykładzie kadry A, w lecie bardzo mało startował Kamil Stoch, który wziął udział w zaledwie trzech konkursach Letniej Grand Prix. Lider kadry najdłużej przystosowywał się do zmian w kombinezonach, a jego forma nie była najwyższa. Częściej startowali Maciej Kot, Dawid Kubacki i Piotr Żyła. Dwóch pierwszych, według informacji uzyskanych od Kruczka, podobnie jak w lecie, wciąż jest w bardzo dobrej dyspozycji. Na swoim poziomie skacze też wiślanin Piotr Żyła, jednak on już minionej zimy zajmował kilka razy wysokie miejsca w zawodach najwyższej rangi. Teraz do niego i Stocha mają dołączyć Kot i Kubacki. Ci dwaj zawodnicy zawsze świetnie prezentowali się na igielicie, a gdy przychodziła zima, gubili się i zajmowali odległe lokaty. W najbliższych miesiącach ma być inaczej. Obecnie, Kot ma być nawet w lepszej dyspozycji od Stocha, a najrówniej ostatnio skakał Kubacki. Nasi kadrowicze mierzą wysoko, a co z tego wyjdzie, zweryfikują oczywiście poważne zawody.
Każdy ze skoczków znajdujących się kadrze przepracował na zgrupowaniach około 90 dni (16 poza skocznią, tylko ćwiczenia motoryczne). W październiku kadra A - podobnie jak przed rokiem - wyjechała na tygodniowy obóz kondycyjny. Tym razem skoczkowie przebywali w Turcji. Kilkanaście dni szybciej niż miało to miejsce 12 miesięcy temu, reprezentanci przeszli ze skakania z toru ceramicznego na lodowy. - To powinno nam pomóc. Mieliśmy więcej czasu na przystosowanie się - mówi trener kadry A.
W sezonie 2012/2013 będą obowiązywać nowe, bardziej obcisłe kombinezony. Wpierw miało być "zero tolerancji", czyli strój skoczka miał ściśle przylegać do ciała. Ostatecznie zmieniono to i skoczek będzie mógł mieć dwa centymetry "luzu". Każde odstępstwo ma być karane dyskwalifikacją. - Mimo zmiany i tak będą problemy, bo jak ktoś będzie miał dwa i pół centymetra, to już będzie karany - przewiduje Robert Mateja. Każdy trener będzie też mógł zmienić wysokość belki swojemu skoczkowi. Od tego sezonu będą rozgrywane drużynowe zawody mieszane, z udziałem skoczków i skoczkiń. Polaków i Polek nie zobaczymy jednak w takich konkursach. Szkolenie dziewczyn przychodzi z trudem, a zainteresowanie jest znacznie mniejsze niż w przypadku chłopców. Rozpoczęło się też stosunkowo niedawno i potrzeba około czterech-pięciu lat, by mieć skaczące dziewczyny na w miarę przyzwoitym poziomie.
Najważniejszą imprezą sezonu będą mistrzostwa świata w Val di Fiemme. Nasi skoczkowie dużą uwagę przywiązują też do styczniowych konkursów Pucharu Świata w Wiśle i Zakopanem, które zostaną rozegrane tuż po prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni. Ostatnim punktem przygotowań przed inauguracją sezonu będzie zgrupowanie Lillehammer, na które Polacy wylatują już we wtorek.
Z Wisły - Michał Knura
Polecane
Sporty zimowe