Sikorski: Taki pomocnik, jak Jeż to dla napastnika skarb
03.06.2011
Napastnik Górnika Zabrze ma ofertę przejścia do Legii Warszawa, w której grał jego ojciec, w pakiecie z pomocnikiem Robertem Jeżem. Były zawodnik rezerw Bayernu Monachium przyznaje, że Słowak miał wielki wpływ na jego wiosenną postawę. - Jesienią strzeliłem jednego gola, wiosną pięć, a powinienem dwa razy więcej tylko dzięki jego podaniom. Taki ofensywny pomocnik to dla napastnika skarb. Dogra, znajdzie pomysł, sam pomoże i strzeli. Grało mi się z nim super. Poradziłby sobie w Niemczech i pojęcia nie mam, jak do tej pory tam nie trafił - dziwi się Sikorski.
Napastnik Górnika twierdzi, że transfer w pakiecie z Jeżem nie byłby złym pomysłem. - Wiosną pokazaliśmy, że może to wyglądać ciekawie, a powinno jeszcze lepiej. Wiele będzie zależało od Górnika i oferty, którą dostanie. Jak zostaniemy, to też nie będzie źle. Tutaj jest drużyna, która może pograć o czołowe miejsca w lidze. Czuję się w Zabrzu świetnie, ale mogą być oferty trudne do odrzucenia i dla Górnika i dla mnie. Do 2-3 tygodni wszystko się pewnie rozstrzygnie - mówi napastnik.
Syn byłego napastnika Legii ma w kontrakcie wpisaną sumę odstępnego milion euro. Jednak niekoniecznie tyle trzeba będzie za niego zapłacić. Zabrzanie mogą bowiem dostać na przykład 60% tej kwoty, zastrzegając sobie spory procent od ewentualnego zagranicznego transferu. - To jest jakiś pomysł, bo łatwiej sprzedać za dobre pieniądze na zachód piłkarza z Legii niż z Górnika. Dziś jednak żadnych oficjalnych ofert jeszcze nie ma - mówi Paweł Zimończyk, reprezentujący interesy obu piłkarzy.
Pewne jest, że przez rok gry w Górniku, Sikorski wyrobił sobie dobrą opinię o Śląsku. - To jest jakiś ewenement, że w pewnym miejscu drogi z Katowic do Zabrza mieszkają kibice jednej, drugiej czy trzeciej drużyny - przyznaje napastnik. Sikorski jest już coraz bliżej wakacji. W poniedziałek wyjeżdża do Austrii, a na wypoczynek być może uda się nad polskie morze. - Już nie trenuję, ale w sobotę zagram jeszcze w meczu z Podbeskidziem. Później jadę do Austrii. Zabieram ze sobą jak zwykle to samo... "Krówki" i "Ptasie mleczko". Są niepowtarzalne... - kończy Daniel Sikorski.
Napastnik Górnika twierdzi, że transfer w pakiecie z Jeżem nie byłby złym pomysłem. - Wiosną pokazaliśmy, że może to wyglądać ciekawie, a powinno jeszcze lepiej. Wiele będzie zależało od Górnika i oferty, którą dostanie. Jak zostaniemy, to też nie będzie źle. Tutaj jest drużyna, która może pograć o czołowe miejsca w lidze. Czuję się w Zabrzu świetnie, ale mogą być oferty trudne do odrzucenia i dla Górnika i dla mnie. Do 2-3 tygodni wszystko się pewnie rozstrzygnie - mówi napastnik.
Syn byłego napastnika Legii ma w kontrakcie wpisaną sumę odstępnego milion euro. Jednak niekoniecznie tyle trzeba będzie za niego zapłacić. Zabrzanie mogą bowiem dostać na przykład 60% tej kwoty, zastrzegając sobie spory procent od ewentualnego zagranicznego transferu. - To jest jakiś pomysł, bo łatwiej sprzedać za dobre pieniądze na zachód piłkarza z Legii niż z Górnika. Dziś jednak żadnych oficjalnych ofert jeszcze nie ma - mówi Paweł Zimończyk, reprezentujący interesy obu piłkarzy.
Pewne jest, że przez rok gry w Górniku, Sikorski wyrobił sobie dobrą opinię o Śląsku. - To jest jakiś ewenement, że w pewnym miejscu drogi z Katowic do Zabrza mieszkają kibice jednej, drugiej czy trzeciej drużyny - przyznaje napastnik. Sikorski jest już coraz bliżej wakacji. W poniedziałek wyjeżdża do Austrii, a na wypoczynek być może uda się nad polskie morze. - Już nie trenuję, ale w sobotę zagram jeszcze w meczu z Podbeskidziem. Później jadę do Austrii. Zabieram ze sobą jak zwykle to samo... "Krówki" i "Ptasie mleczko". Są niepowtarzalne... - kończy Daniel Sikorski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów