Sikora: Medale rozdała pogoda

15.02.2010
- Nie miałem z pogodą żadnych szans. Tuż po moim starcie zaczął padać deszcz, a potem gęsty śnieg. Narty nawet na zjazdach nie chciały jechać. Strzelanie w takich warunkach także nie jest proste - mówi Tomasz Sikora.
- Zastanawiam się, dlaczego dopadł mnie taki pech. Jestem zawiedziony, ale nie sobą, nie swoim przygotowaniem. Narty były dobrze posmarowane, ale nikt nie mógł przewidzieć, że zacznie padać śnieg. W prognozach nie było o tym słowa. A zaczęło padać tak gęsto, że nawet na dywanikach na strzelnicy zbierał się solidna warstwa śniegu - zauważa na łamach "Dziennika Zachodniego" Sikora.

Dzień przed startem, z powodu kontroli antydopingowej, przepadł mu oficjalny trening. - W zasadzi odebrano mi szanse przygotowania się do biegu. Nie strzelałem, nie mogłem przetestować normalnie nart. Poza tym w tym tygodniu dwa razy pobrano mi tyle krwi, że pozostało mi tylko leżeć i odpoczywać. W sobotę powiedziano mi po badaniu, że teraz powinienem poleżeć pół godziny, bo mógłbym zemdleć w czasie treningu - dodaje biathlonista.
źródło: Dziennik Zachodni

Przeczytaj również