Serwismen Justyny Kowalczyk tłumaczy się po zawodach w La Clusaz

21.01.2013
Była szansa, by do ostatnich metrów powalczyć z Marit Bjoergen. Niestety, Justyna Kowalczyk podczas sobotniego biegu na 10 km nie miała szczęścia do nart, do których przyklejał się śnieg.
Z tego powodu zawodniczka AZS-u AWF Katowice musiała się zatrzymać (na 2 km przed metą) i zdrapywać śnieg z nart. Na mecie nie miała jednak pretensji do swoich serwismenów za niewłaściwy dobór smarów.

- Sytuacja była specyficzna. Temperatura zbliżona do zera, śnieg dość lekki. Niektóre zawodniczki wybrały sprzęt, który nie wymaga smarowania, a my zaryzykowaliśmy i niestety tym razem nie wyszło. Nie było jednak tragedii, bo przez długi czas narty pracowały bez zarzutu - mówi Rafał Węgrzyn, jeden z serwismenów.

- Sami jesteśmy zawiedzeni, bo nie byliśmy stuprocentowo skuteczni. Chcieliśmy, aby w tym szczególnym dniu odniosła zwycięstwo - przyznaje Węgrzyn. Przypomnijmy, że w dniu startu Kowalczyk obchodziła 30. urodziny.
źródło: SPORT

Przeczytaj również