"Sędzia Żyjewski chyba nigdy nie zapomni tamtego meczu"

28.08.2010
Był 6 maja 2000 roku, kiedy Górnik podejmował w Zabrzu drużynę Ruchu. Już w 19. minucie meczu usunięty z boiska został bramkarz "Niebieskich" - Jakub Wierzchowski, co zagotowało atmosferę.
- Emocje były ogromne zarówno na boisku jak i na trybunach. Udzieliły się także moim kolegom. Sędzia Żyjewski, który prowadził tamto spotkanie, chyba nigdy go nie zapomni. Graliśmy w dziesiątkę, dodatkowo Górnik strzelił gola z rzutu karnego. Mimo to potrafiliśmy wygrać - wspomina Krzysztof Bizacki, jeden z zawodników Ruchu w tamtym meczu.

Co miał na myśli "Bizak" mówiąc o arbitrze? Stanisław Żyjewski swoimi decyzjami wywołał taką złość zawodników Ruchu, że otoczony przez nich przewrócił się na murawę. PZPN ukarał potem Mariusza Śrutwę i Marcina Baszczyńskiego za naruszenie nietykalności sędziego.

"Niebiescy" wygrali wówczas 2-1 za sprawą bramek Śrutwy i Sławomira Palucha. - Nadzwyczajna mobilizacja powodowała, że czasem dochodziło do ostrych starć, ale nie były one wyrazem złośliwości, czy nienawiści w stosunku do piłkarzy Górnika. Wszystko odbywało się w ferworze walki. Zawsze staraliśmy się grać zgodnie z duchem fair play - podkreśla Bizacki.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również