Sędzia nie chciał rozpocząć derbów z powodu... liczby kibiców!

16.08.2009
Gdyby mecz rozegrano na Stadionie Śląskim, to pewnie obiekt ten wypełniłby się do ostatnich miejsc. A tak, nie wszyscy chętni zobaczyli spotkanie Górnika z GKS-em, bo zabrakło dla nich biletów!
Przy Roosevelta było w niedzielę tłumnie, głośno i kolorowo. Kibice obu zespołów są od pewnego czasu w dobrej komitywie, więc już na ulicach nie obce były obrazki, kiedy ludzie ubrani w koszulki Górnika śpiewali z tymi w żółto-czarnych trykotach. Podobnie było na trybunach.

Stadion pękał w szwach jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Dlatego kibice zaczęli przeskakiwać ogrodzenia i zajmować sektory buforowe. I tu ciekawostka. - Sędzia nie chciał wyprowadzić nas na murawę, tłumacząc, że fani muszą opuścić te strefy - zdradził Robert Szczot. Okazało się, że niemądre działanie było autorstwa delegata. - Spotkanie nie rozpocznie się, dopóki nie zostaną przywrócone bufory. Odległość między kibicami gości, a gospodarzy powinna wynosić co najmniej 30 m - twierdził Edward Potok. Irytowali się Ślązacy. - Kibice obu drużyn są zaprzyjaźnieni i już od dawna siedzą razem. Nie ma najmniejszych obaw, by doszło do jakichkolwiek przepychanek - grzmiał Jan Ozga, kierownik ds. bezpieczeństwa na obiekcie Górnika. Wreszcie po naciskach mi.n przedstawicieli Telewizji Polskiej, która prowadziła transmisję meczu, piłkarze obu drużyn wyszli na murawę.

- Odkąd jestem w Zabrzu, po raz pierwszy grałem przy pełnych trybunach, tzn. nie było sektorów buforowych i stadion wypełnił się do ostatniego miejsca. Niesamowita atmosfera. Myślę, że każdy zawodnik życzyłby sobie, by tak wyglądały wszystkie mecze. Dla takich widowisk warto być piłkarzem! - podkreślił Przemysław Pitry, napastnik zabrzan. Zachwyceni byli także goście. - Grałem w kilku meczach, których atmosfera była po prostu kapitalna, ale przy aż takiej liczbie widzów nigdy - przyznał doświadczony Jacek Gorczyca.

Kiedy szczęśliwcy z biletami bawili się na trybunach i oglądali bramki Pawła Strąka oraz Alesza Besty, pod stadionem stali ci zrozpaczeni, bo kasy zamykano. Zaczęto w końcu wpuszczać po dwie osoby na jeden biletów. Według niektórych informacji, na trybunach upchnięto aż 23 tysiące ludzi, ale te doniesienia trudno zweryfikować. Oficjalnie stadion jest dopuszczony do przyjęcia 16 tysięcy osób, ale cyfra na dokumencie wcale nie obrazuje pojemności obiektu.

Przeczytaj relację z meczu, w którym "Bestia" wypunktowała GieKSę >

Dodajmy, że kibice obu drużyn odpalili również race i pokazali ciekawe oprawy meczowe, co dodało kolorytu "Śląskiemu Klasykowi". - Szkoda tylko, że nie zagraliśmy przy jupiterach - wskazał Adrian Napierała, obrońca GKS-u. Przypomnijmy, że porę rozpoczęcia widowiska na 14:00 wyznaczyła telewizja.
autor: Kamil Kwaśniewski, Krzysztof Kubicki, Tomasz Mucha

Przeczytaj również