"Sędzia? Mam nadzieję, że ktoś sprezentuje mu kasetę z tego meczu!"

19.12.2010
Zbigniew Bartman, po ponad roku przerwy, znów pojawił się w hali AZS-u Częstochowa. Byłym kolegom napsuł sporo krwi. - Wiele emocji we mnie odżyło - przyznaje gracz AZS-u Politechnika Warszawska.
Akademickie derby mogły się podobać. Wszystkie sety rozstrzygały się w końcówkach, a na boisku wielokrotnie iskrzyło, w czym także zasługa arbitrów, a w szczególności Andrzeja Lemka, który w sobotę po raz ostatni w karierze stanął na sędziowskim słupku. - Szkoda, że sędzia główny tak się podsumował na koniec kariery, bo to były jego indywidualne decyzje. Mam nadzieję, że ktoś mu sprezentuje kasetę z tego meczu i nigdy o nim nie zapomni! - grzmi Zbigniew Bartman, który był zdecydowanie najjaśniejszą postacią w szeregach gości.

Dla Bartmana mecz w Częstochowie miał szczególny charakter. Reprezentant Polski po ponad roku przerwy powrócił bowiem pod Jasną Górę, gdzie z powodzeniem występował jeszcze przed dwoma laty. Jak sam przyznaje, łezka zakręciła mu się w oku. - Czułem się rewelacyjnie. Chciałbym przede wszystkim podziękować wspaniałym częstochowskim kibicom za miłe przyjęcie, bo przyznam, że nie spodziewałem się tego. W piątek, gdy weszliśmy tutaj na halę na popołudniowy trening, wiele emocji we mnie odżyło - dodaje.
źródło: azsczestochowa.pl

Przeczytaj również