Sędzia denerwował piłkarzy. "Powiedzieliśmy mu, że to nie szachy"

10.07.2013
Sztab szkoleniowy Górnika Zabrze po ostatnich dwóch sparingach może być zadowolony z postawy defensywy. Podobnie jak w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu, są kłopoty z ofensywą.
W meczu z Żeljeznicarem trener Adam Nawałka zdecydował się wystawić na środku obrony Adama Dancha z Sewerynem Gancarczykiem, którego na lewej stronie defensywy zastąpił testowany Rafał Kosznik. - Dobrze to wyglądało. Pamiętam, że "Gancar" grał na stoperze, kiedy przyjechał do Zabrza jeszcze z ŁKS-em. Nie ma więc problemu z odnalezieniem się na tej pozycji, świetnie wprowadza piłkę do gry. Również z Pavelsem, naszym nowym bramkarzem współpraca układa się jak najlepiej - przyznaje Paweł Olkowski, który zajął miejsce po prawej stronie boiska.

Mniej powodów do zadowolenia dają ofensywni zawodnicy. - Sytuacji do strzelenia bramki nie było bowiem zbyt wiele, a w tych które stworzyliśmy brakowało wykończenia. Trzeba jednak zaznaczyć, że na skrzydłach grali zawodnicy dopiero co pozyskani w lecie, czyli Maciek Małkowski i Łukasz Madej. Powoli się zgrywamy, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Obaj zawodnicy lubią pograć piłką, nie biegają tylko na wole pole i nie ścigają się z obrońcami, ale szukają gry. Jestem więc dobrej myśli, co do naszej postawy w pierwszym meczu, z krakowską Wisłą - uspokaja Olkowski, który spotkanie z Żeljeznicarem zakończył z żółtą kartką na koncie. Podobny los spotkał czterech innych zabrzan.

 - Sędzia nie dostosował się do gry, która była szybka i agresywna, graliśmy pressingiem. Za delikatny faul wyciągał już żółty kartonik. Powiedzieliśmy mu w pewnym momencie, że to nie szachy i trochę się uspokoił - śmieje się zawodnik Górnika.
źródło: gornikzabrze.pl

Przeczytaj również