Sandecja - GKS Tychy 1-1. Cztery karne, dwa gole.
Wydarzenie
Minuta 36. przyniosła wyrównanie rezultatu. Po przewinieniu na Marcinie Wodecki arbiter po raz trzeci w tym meczu wskazał na „wapno”. Maciej Kowalczyk pewnym uderzeniem pokonał Marka Kozioła.
Bohater
Kowalczyk, który zaliczył oficjalny debiut w barwach tyskiego GKS-u. Były król strzelców I ligi wykorzystując wspomnianą jedenastkę zapewnił swojej drużynie punkt. 37-letni napastnik zaliczył niezłe zawody.
Rozczarowanie
Tyszanie zdobyli punkt, Sandecja dwa straciła. Gospodarze nie wykorzystali dwóch rzutów karnych.
Co ciekawego
- Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, ale jako pierwsi groźnie zaatakowali tyszanie. W 5. minucie przed szansą na premierowe trafienie w oficjalnym meczu GKS-u stanął Kowalczyk, uderzył jednak nad poprzeczką.
- W 21. minucie Łukasz Kopczyk faulował w polu karnym Macieja Bębenka. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Łukasz Grzeszczyk... nie trafił w bramkę.
- Drugiego „karniaka” gospodarze wykorzystali. W 31. minucie na listę strzelców wpisał się Matej Nather.
- GKS w drugą część meczu mógł wejść wybornie. Kowalczyk uderzył jednak obok słupka.
- Interwencja Marka Igaza uchroniła gości przed utratą bramki w 56. minucie. Grzeszczyk uderzał w tej sytuacji z półobrotu.
- W doliczonym czasie gry gospodarze stanęli przed szansą na zdobycie decydującej bramki. Za zagranie ręką w polu karnym żółtą kartką ukarany został Mateusz Mączyński, który plac gry opuścić musiał, na swoim koncie miał bowiem "żółtko". Nather rzutu karnego nie wykorzystał, Igaz wyczuł jego intencje.