"Samo słowo Ruch musi wyzwolić w zawodnikach dodatkową motywację"

29.09.2014
Nie ma co już rozpamiętywać remisu z Lechią Gdańsk. Przy Roosevelta wszyscy żyją już najbliższym spotkaniem - w sobotę przy Cichej odbędą się Wielkie Derby Śląska.
Norbert Barczyk/Pressfocus
W meczu z Lechią Górnik objął prowadzenie, jednak w drugiej połowie po błędach w defensywie dał sobie wbić dwa gole. Remis dla zabrzan uratował Wojciech Łuczak. Czy remis w starciu z drużyną z Pomorza to "tylko", czy "aż" punkt?

- Ktoś może powiedzieć, że straciliśmy dwa punkty. Ja myślę, że zdobyliśmy jeden. Lechia zagrała bardzo bojowo i miała więcej z gry, dlatego remis jest naprawdę cenny dla nas. W drugiej połowie potrafiliśmy się podnieść i grać trochę wyżej. To zaowocowało rzutami rożnymi i wolnymi i w ostateczności golem dla nas - ocenia mecz z gdańszczanami dyrektor sportowy Robert Warzycha.

Wynik otworzył Mariusz Magiera, dla którego to był pierwszy mecz przy Roosevelta po bardzo długiej przerwie. Obrońca popisał się uderzeniem z ponad 30 metrów. Później jednak "Magic" miał udział przy jednej z bramek dla Lechii, gdy dopuścił do dośrodkowania, po którym gola zdobył Antonio Czolak.

- Mało ludzi zdecydowałoby się na strzał z takiej odległości. Mariusz ma dobrze ułożoną nogę, oczywiście przy małej pomocy bramkarza piłka wpadła do bramki. Zawsze jest tak, że ktoś popełni błąd przy bramce, jednak bardziej pochwaliłbym Lechię, że wyszła z taką kontrą. Ogólnie możemy być zadowoleni z Mariusza, że wrócił na boisko - podsumowuje występ defensora.

Spotkanie z Lechią oglądał m.in. trener Ruchu Chorzów, Jan Kocian. W następnej kolejce czekać nas będą Wielkie Derby Śląska. - To jest mecz, który wydziela specyficzne emocje. Na pewno będzie bardzo ciekawie. Samo słowo "Ruch" musi wyzwolić w zawodnikach dodatkową motywację. Rywala nie ma co rozpracowywać - znamy się "jak łyse konie", stadion jest kilka kilometrów stąd. Decydować będzie dyspozycja dnia - mówi o zbliżającym się pojedynku Warzycha.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również