Sacha i Cienciała najprawdopodobniej zagrają w Bułgarii
08.02.2013
Zespół z dna tabeli bułgarskiej ekstraklasy przeprowadza tej zimy rewolucję w składzie, której częścią mają być właśnie prawy obrońca i prawoskrzydłowy z Bielska-Białej. - Jakiś czas temu usłyszeliśmy, że z Etyrem trenują Krzysiek Hrymowicz i Michał Protasewicz (ostatnio grający w Zawiszy Bydgoszcz i Flocie Świnoujście - przyp. red.), a wkrótce potem od naszego znajomego "poszło" pytanie, czy nie chcielibyśmy spróbować tam sił. Pomyślałem: "Czemu nie? Nie mamy nic do stracenia" - opowiada Sacha.
Wiele wskazuje na to, że obaj zawodnicy tam zostaną. - Wszystko wyjaśni się do końca tygodnia, ale po wstępnych rozmowach wygląda na to, że dojdziemy do porozumienia - dodaje.
W klubie z Wielkiego Tyrnowa dochodzi zimą do rewolucji. - W porównaniu z rundą jesienną zostało tylko kilku zawodników. Dwie trzecie szatni to nowe twarze. Sytuacja w tabeli dobra nie jest, ale jednocześnie to szansa na grę, na pokazanie się. Przede wszystkim jednak: bądźmy realistami. Kiedy odchodzi się z 15. zespołu polskiej ekstraklasy, nie sposób oczekiwać propozycji z czołowego europejskiego klubu - podkreśla Sacha w rozmowie z dziennikiem "Sport".
Piłkarz informuje, że już się zaaklimatyzował w bułgarskiej szatni. - Bardzo pomaga znajomość języka angielskiego. Można powiedzieć, że on dominuje, bo oprócz Bułgarów są Holendrzy, Francuzi, Norwegowie - wylicza. Co ważne, pozwolenie na wyjazd dała też żona. - Z tej Bułgarii to właśnie chyba Marta najbardziej się cieszy. Jeśli podpiszę kontrakt, wtedy ona i córka Zuzia będą zadowolone. Ja również, bo latka lecą i fajnie będzie spróbować czegoś nowego - kończy rozmowę ze "Sportem" Sacha, który nie ukrywa, że wcześniej nigdy nie był w Bułgarii...
Wiele wskazuje na to, że obaj zawodnicy tam zostaną. - Wszystko wyjaśni się do końca tygodnia, ale po wstępnych rozmowach wygląda na to, że dojdziemy do porozumienia - dodaje.
W klubie z Wielkiego Tyrnowa dochodzi zimą do rewolucji. - W porównaniu z rundą jesienną zostało tylko kilku zawodników. Dwie trzecie szatni to nowe twarze. Sytuacja w tabeli dobra nie jest, ale jednocześnie to szansa na grę, na pokazanie się. Przede wszystkim jednak: bądźmy realistami. Kiedy odchodzi się z 15. zespołu polskiej ekstraklasy, nie sposób oczekiwać propozycji z czołowego europejskiego klubu - podkreśla Sacha w rozmowie z dziennikiem "Sport".
Piłkarz informuje, że już się zaaklimatyzował w bułgarskiej szatni. - Bardzo pomaga znajomość języka angielskiego. Można powiedzieć, że on dominuje, bo oprócz Bułgarów są Holendrzy, Francuzi, Norwegowie - wylicza. Co ważne, pozwolenie na wyjazd dała też żona. - Z tej Bułgarii to właśnie chyba Marta najbardziej się cieszy. Jeśli podpiszę kontrakt, wtedy ona i córka Zuzia będą zadowolone. Ja również, bo latka lecą i fajnie będzie spróbować czegoś nowego - kończy rozmowę ze "Sportem" Sacha, który nie ukrywa, że wcześniej nigdy nie był w Bułgarii...
Polecane