Ryszard Wieczorek: Widziałem w przerwie sportową złość
18.03.2012
Piłkarze beniaminka II ligi słabo weszli w mecz. Trener gospodarzy, Ryszard Wieczorek, stwierdził, że o pierwszych 30 minutach jego zespół musi jak najszybciej zapomnieć. Żartobliwie stwierdził, że godzinę i pięć minut trwała rozgrzewka - 35 minut przed meczem i pierwsze pół godziny spotkania. - Czekaliśmy bardzo na inaugurację, bo dwa miesiące treningów jest bardzo męczące i dołujące. Wiem o tym, bo byłem kiedyś zawodnikiem. Przeciwnik lepiej wszedł w mecz i grał bardzo swobodnie. Byłem pod wrażeniem agresywności i dobrego ustawienia Bałtyku - zaczął szkoleniowiec.
- W końcówce pierwszej połowy były symptomy tego, że wracamy do gry. Zaczęliśmy robić to, co do nas należało. W przerwie widziałem sportową złość - dodał Wieczorek. Szkoleniowca cieszy reakcja jego podopiecznych w drugiej połowie. Pochwalił środkowych pomocników Grzegorza Bonka i Marka Krotofila.
- Każda zmiana wnosiła coś dobrego. "Gładki" strzelił bramkę, swoje zrobili Kostecki i Wójcik. Trochę spałi się młodzieżowiec Gródek, bo wiemy, że potrafi gra znacznie lepiej - kontynuował trener, chwaląc też przyjezdnych za grę.
- Przyjechaliśmy do przeciwnika, który jest w podobnej sytuacji co my, czyli jest w strefie drużyn zagrożonych spadkiem. Oglądaliśmy dziś dwie różne połowy. W pierwszej zdobyliśmy bramkę i dobrze realizowaliśmy zadania. Była też druga sytuacja, kiedy piłkarze ROW-u wybili piłkę z bramki. Po przerwie zupełnie oddaliśmy przeciwnikowi pole i popełniliśmy kardynalne błędy w obronie, szczególnie w środkowej części boiska - powiedział trener gości, Adam Topolski.
- Uważam, że przy drugiej bramce dla ROW-u mój zawodnik był faulowany. Nie szukam jednak usprawiedliwienia w tym, że po faulu, bo my nie możemy dopuszczać do takich sytuacji. Drużyna gospodarzy zaprezentowało dobre umiejętności i na pewno nie jest to zespół do spadku. Widać tu rękę trenera Wieczorka - dodał opiekun Bałtyku Gdynia.
- W końcówce pierwszej połowy były symptomy tego, że wracamy do gry. Zaczęliśmy robić to, co do nas należało. W przerwie widziałem sportową złość - dodał Wieczorek. Szkoleniowca cieszy reakcja jego podopiecznych w drugiej połowie. Pochwalił środkowych pomocników Grzegorza Bonka i Marka Krotofila.
- Każda zmiana wnosiła coś dobrego. "Gładki" strzelił bramkę, swoje zrobili Kostecki i Wójcik. Trochę spałi się młodzieżowiec Gródek, bo wiemy, że potrafi gra znacznie lepiej - kontynuował trener, chwaląc też przyjezdnych za grę.
- Przyjechaliśmy do przeciwnika, który jest w podobnej sytuacji co my, czyli jest w strefie drużyn zagrożonych spadkiem. Oglądaliśmy dziś dwie różne połowy. W pierwszej zdobyliśmy bramkę i dobrze realizowaliśmy zadania. Była też druga sytuacja, kiedy piłkarze ROW-u wybili piłkę z bramki. Po przerwie zupełnie oddaliśmy przeciwnikowi pole i popełniliśmy kardynalne błędy w obronie, szczególnie w środkowej części boiska - powiedział trener gości, Adam Topolski.
- Uważam, że przy drugiej bramce dla ROW-u mój zawodnik był faulowany. Nie szukam jednak usprawiedliwienia w tym, że po faulu, bo my nie możemy dopuszczać do takich sytuacji. Drużyna gospodarzy zaprezentowało dobre umiejętności i na pewno nie jest to zespół do spadku. Widać tu rękę trenera Wieczorka - dodał opiekun Bałtyku Gdynia.
Polecane
II liga