Ryszard Wieczorek: Widziałem, jak Jarota "gaśnie"

30.10.2011
Beniaminek z Rybnika zdobył w rundzie jesiennej II ligi zachodniej 15 punktów. W niedzielę zdołał uratować punkt w Jarocinie. Jedną z bramek rybniczanie zdobyli z 40 metrów!
Energetyk ROW Rybnik przegrywał w Jarocinie 0-2, a potem 1-3, ale zdołał się podnieść i w ostatniej chwili wyrównać na 3-3. - Jak zwykle jechaliśmy po trzy punkty. Byliśmy nastawieni bojowo, ale co innego nastawienie, a co innego pokazuje boisko. Przeciwnik grał agresywnie. Mogę powiedzieć, że kontrowaliśmy grę w środku pola, ale gospodarze zdobyli bramki po dwóch dobrych akcjach. Na 2-0 piłka wpadła w samo okienko - opisuje spotkanie Ryszard Wieczorek.

- Mogliśmy wyrównać na 1-1, ale Gajewski nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Kluczowym momentem była przerwa. Zrobiłem dwie taktyczne zmiany. Wszedł Janusz Wrześniak i Bartosz Wójcik. Ich postawę oceniam bardzo pozytywnie - dodaje trener.

- Kiedy wydawało się, że doprowadzimy do remisu, to Jarota strzelił na 3-1. To jednak nie podłamało nas i nadzieję na punkty dał Jarosław Wieczorek. Uderzył z prawie 40 metrów, bramkarz dotknął piłkę, ale wpadła w samo okienko. Rzadko ogląda się takie strzały, nawet w wyższych ligach - chwalił swojego syna Wieczorek.

- Im bliżej było do końcowego gwizdka, tym gospodarze coraz bardziej "gaśli". Udało nam się to wykorzystać i wyrównać. Głową strzelił Gładkowski. Jarota domagała się odgwizdania spalonego, ale sędziowie zaliczyli bramkę. Mecz, podobnie jak wiele innych w tym sezonie, był do wygrania - uważa szkoleniowiec ROW-u.

Zespoły II ligi są na półmetku rozgrywek, choć rozegrają jeszcze tej jesieni dwa mecze awansem. ROW zdobył 15 punktów w 17 meczach, w tym 12 "oczek" w 10 spotkaniach, które rozgrywał pod wodzą trenera Wieczorka. - Moje ambicje są dużo większe. I nie jest to wzięte z sufitu, bo dobrze gramy, a nieraz rywale strzelali nam głupie bramki.
autor: Michał Knura

Przeczytaj również