Ryszard Staniek wspomina mecz Górnika z Legią z 1994 roku
13.09.2012
Staniek trafił do Zabrza przed sezonem 1990/1991 z Odry Wodzisław. Wtedy Górnik nie był już tak mocny, jak w poprzednich latach. Pojawiły się też problemy finansowe. - Przez rok byliśmy jeszcze zatrudnieni w kopalni, fikcyjnie, a potem przeszliśmy już na klub. W trzecim roku strasznie to wyglądało, przestali płacić. Znienacka w klubie zjawił się Władysław Kozubal, biznesmen ze Szwajcarii i obiecał, że poprowadzi Górnika do mistrzostwa - opowiada.
- Kozubal nie wytrzymał finansowo. Początki były obiecujące, przyszli Aleksander Kłak, Jerzy Brzęczek, Grzegorz Mielcarski, zaczynał Tomasz Hajto. Powstała fajna drużyna, choć coraz bardziej odczuwaliśmy brak pieniędzy. W tym czasie dostałem ofertę z Osasuny Pampeluna. Nie chciałem odchodzić, ale postawili mnie pod ścianą. Musisz jechać i koniec. Hiszpanie zapłacili 1,25 mln marek. Pieniądze nigdy do klubu nie trafiły, tylko na konto Kozubala. Takie były czasy - mówi Staniek. Zanim jednak doszło do przeprowadzki, wicemistrz olimpijski z Barcelony mógł zdobyć mistrzostwo Polski. Na przeszkodzie stanęła jednak Legia Warszawa...
Chodzi oczywiście o mecz z 1994 roku, kiedy to o tym, kto zdobędzie mistrzostwo decydował mecz Legii z Górnikiem. Spotkanie zakończyło się remisem 1-1, co dało pierwsze miejsce zespołowi ze stolicy. Najgłośniej było jednak o arbitrze Sławomirze Redzińskim, który wyrzucił z boiska Henryka Bałuszyńskiego, Grzegorza Dziuka i Jacka Grembockiego.
Staniek w tym pojedynku nie wystąpił. - To, co zrobił sędzia Redziński w 1994 roku do dziś powoduje we mnie wściekłość. Grałem z zabrzanami jeszcze na początku sezonu, zanim podpisałem kontrakt z Osasuną Pampeluna. A tamten mecz w Warszawie oglądałem w telewizji, miałem już wakacje. To, co wyczyniał ten sędzia... Trzech piłkarzy Górnika wyrzucił z boiska, pilnował, żeby gospodarze nie przegrali - wspomina Staniek w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
- Kozubal nie wytrzymał finansowo. Początki były obiecujące, przyszli Aleksander Kłak, Jerzy Brzęczek, Grzegorz Mielcarski, zaczynał Tomasz Hajto. Powstała fajna drużyna, choć coraz bardziej odczuwaliśmy brak pieniędzy. W tym czasie dostałem ofertę z Osasuny Pampeluna. Nie chciałem odchodzić, ale postawili mnie pod ścianą. Musisz jechać i koniec. Hiszpanie zapłacili 1,25 mln marek. Pieniądze nigdy do klubu nie trafiły, tylko na konto Kozubala. Takie były czasy - mówi Staniek. Zanim jednak doszło do przeprowadzki, wicemistrz olimpijski z Barcelony mógł zdobyć mistrzostwo Polski. Na przeszkodzie stanęła jednak Legia Warszawa...
Chodzi oczywiście o mecz z 1994 roku, kiedy to o tym, kto zdobędzie mistrzostwo decydował mecz Legii z Górnikiem. Spotkanie zakończyło się remisem 1-1, co dało pierwsze miejsce zespołowi ze stolicy. Najgłośniej było jednak o arbitrze Sławomirze Redzińskim, który wyrzucił z boiska Henryka Bałuszyńskiego, Grzegorza Dziuka i Jacka Grembockiego.
Staniek w tym pojedynku nie wystąpił. - To, co zrobił sędzia Redziński w 1994 roku do dziś powoduje we mnie wściekłość. Grałem z zabrzanami jeszcze na początku sezonu, zanim podpisałem kontrakt z Osasuną Pampeluna. A tamten mecz w Warszawie oglądałem w telewizji, miałem już wakacje. To, co wyczyniał ten sędzia... Trzech piłkarzy Górnika wyrzucił z boiska, pilnował, żeby gospodarze nie przegrali - wspomina Staniek w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów