Ruch zdobył Bukową! "Niebiescy" zaskoczyli GieKSę
22.10.2017
Ruch potrzebował 6 minut by wylać pierwszy kubeł zimnej wody na publikę przy Bukowej. "Niebiescy", którzy zaczęli mecz z dość eksperymentalnie zestawioną linią pomocy wysoko atakowali przeciwników i trzymali grę z dala od własnej bramki. Kolejne dośrodkowania z prawej strony wybijali defensorzy GKS-u, aż w końcu piłkę w "szesnastce" dostał Vilim Posinković i efektownym półwolejem przelobował zaskoczonego Sebastiana Nowaka.
Chorzowianie ustawili sobie zatem grę pod kontrataki, jednocześnie zmuszając katowiczan do gry w ataku pozycyjnym. Gospodarze, zbyt statyczni w tym elemencie długo nie zagrażali bramce Nikołaja Bankowa. Skutecznie "kasowali" ich próby zawiązania ataku Zawal i Trojak, a gdy trzeba było czarną robotę brali na siebie również pozostali. Ruch mógł z kolei podwyższyć prowadzenie po tym jak spod linii końcowej piłkę Miłoszowi Przybeckiemu wykładał Posinković, ale Lukas Klemenz w ostatniej chwili sprzątnął futbolówkę sprzed nosa skrzydłowego "Niebieskich". Innym razem po ziemi huknął Maciej Urbańczyk, ale trafił w... bidon Nowaka, ustawiony tuż obok katowickiej bramki.
W końcu również gospodarze stworzyli sobie świetną okazję na wyrównanie. Sprytnym podaniem do Grzegorza Goncerza kontrę uruchomił Dawid Plizga, napastnika katowiczan gonił Mateusz Hołownia, na tyle skutecznie że uniemożliwił mu oddanie czystego uderzenia, a piłka wylądowała na bocznej siatce bramki Bankowa. Później - poza mocno niecelną próbą Łukasza Zejdlera - długo bułgarskiemu bramkarzowi nic już nie groziło.
A Ruch? Na 7 minut przed końcem pierwszej odsłony wyprowadził wzorową kontrę. Trojak do Przybeckiego, ten z prawego skrzydła przed bramkę Nowaka, skąd wynik podwyższył Michał Walski. Gospodarze mogli, a nawet powinni jeszcze przed przerwą zdobyć gola kontaktowego. Z dystansu strzelał Adrian Frańczak, odbił piłkę przed siebie Bankow, ale dobitka Plizgi była niecelna. "Niebiescy" mieli natomiast aż dwie okazje by zamknąć mecz przed zejściem na odpoczynek - najpierw po znakomitym podaniu od Trojaka prawym skrzydłem Tomaszowi Midzierskiemu urwał się Villafane, ale poradził sobie z jego uderzeniem Nowak. Chwilę później grający naprawdę świetne zawody Trojak sam omal nie wpakował piłki do siatki rywali, rozpaczliwą interwencją zapobiegli jednak temu defensorzy Katowic.
Trener Mandrysz na drugą połowę nie wypuścił już Grzegorza Goncerza i Mateusza Mączyńskiego. W ich miejsce weszli Wojciech Kędziora i Tomasz Foszmańczyk. To jednak znowu Ruch po wzorowej kontrze mógł podwyższyć wynik, ale Nowak sparował na rzut rożny strzał Przybeckiego. Po drugiej stronie po rzucie rożnym Midzierski zdołał oddać strzał głową, ale uderzył lekko i prosto w Bankowa.
W przerwie trener GieKSy przeprowadził dwie zmiany i na boisku pojawili się Wojciech Kędziora oraz Tomasz Foszmańczyk - i obaj powinni kończyć mecz z bramką na koncie - ten pierwszy przegrał pojedynek sam na sam z Bankowem, a drugi zmarnował bardzo dobrą sytuację, po ładnej akcji gospodarzy. Groźnie strzelał z dystansu Plizga, ale dobrze interweniował bramkarz chorzowian.
GKS atakował i w końcu pokonał Bankowa - ale sędzia nie uznał trafienia Zejdlera, bo ten ewidentnie pomógł sobie ręką. Chwilę później nie było już się do czego przyczepić - ze skrzydła dośrodkował Oktawian Skrzecz, a w polu karnym fatalnie zachował się Marković, który wyłożył piłkę Arminowi Ćerimagiciowi. Bośniak skorzystał z prezentu i zdobył kontaktową bramkę.
Po chwili sędzia musiał przerwać spotkanie, ponieważ kibice odpalili pirotechnikę, co ograniczyło widoczność, przez co mecz został przedłużony aż o dziewięć minut. Emocji w tym czasie nie brakowało, Ruch wyglądał jakby opadł z sił, ale zdołał obronić prowadzenie i może świętować prestiżowe zwycięstwo w derbach.
GKS Katowice - Ruch Chorzów 1:2 (0:2)
0:1 - Posinković 7'
0:2 - Walski 38'
1:2 - Ćerimagić, 73'
GKS Katowice: Nowak - Frańczak, Midzierski, Klemenz, Mączyński (46' Foszmańczyk) - Skrzecz, Kalnkowski, Prokić, Zejdler, Plizga - Goncerz (46' Kędziora). Trener: Piotr Mandrysz.
Ruch: Bankow - Villafane, Marković, Kowalczyk, Hołownia - Przybecki, Trojak (77' Mello), Urbańczyk, Zawal, Walski (89' Komarnicki) - Posinković (67' Nowak). Trener: Juan Ramon Rocha.
Sędziował Dominik Sulikowski (Gdańsk).
Żółte kartki: Midzierski - Trojak, Walski, Urbańczyk, Bankow.
Widzów: 7100.
Chorzowianie ustawili sobie zatem grę pod kontrataki, jednocześnie zmuszając katowiczan do gry w ataku pozycyjnym. Gospodarze, zbyt statyczni w tym elemencie długo nie zagrażali bramce Nikołaja Bankowa. Skutecznie "kasowali" ich próby zawiązania ataku Zawal i Trojak, a gdy trzeba było czarną robotę brali na siebie również pozostali. Ruch mógł z kolei podwyższyć prowadzenie po tym jak spod linii końcowej piłkę Miłoszowi Przybeckiemu wykładał Posinković, ale Lukas Klemenz w ostatniej chwili sprzątnął futbolówkę sprzed nosa skrzydłowego "Niebieskich". Innym razem po ziemi huknął Maciej Urbańczyk, ale trafił w... bidon Nowaka, ustawiony tuż obok katowickiej bramki.
W końcu również gospodarze stworzyli sobie świetną okazję na wyrównanie. Sprytnym podaniem do Grzegorza Goncerza kontrę uruchomił Dawid Plizga, napastnika katowiczan gonił Mateusz Hołownia, na tyle skutecznie że uniemożliwił mu oddanie czystego uderzenia, a piłka wylądowała na bocznej siatce bramki Bankowa. Później - poza mocno niecelną próbą Łukasza Zejdlera - długo bułgarskiemu bramkarzowi nic już nie groziło.
A Ruch? Na 7 minut przed końcem pierwszej odsłony wyprowadził wzorową kontrę. Trojak do Przybeckiego, ten z prawego skrzydła przed bramkę Nowaka, skąd wynik podwyższył Michał Walski. Gospodarze mogli, a nawet powinni jeszcze przed przerwą zdobyć gola kontaktowego. Z dystansu strzelał Adrian Frańczak, odbił piłkę przed siebie Bankow, ale dobitka Plizgi była niecelna. "Niebiescy" mieli natomiast aż dwie okazje by zamknąć mecz przed zejściem na odpoczynek - najpierw po znakomitym podaniu od Trojaka prawym skrzydłem Tomaszowi Midzierskiemu urwał się Villafane, ale poradził sobie z jego uderzeniem Nowak. Chwilę później grający naprawdę świetne zawody Trojak sam omal nie wpakował piłki do siatki rywali, rozpaczliwą interwencją zapobiegli jednak temu defensorzy Katowic.
Trener Mandrysz na drugą połowę nie wypuścił już Grzegorza Goncerza i Mateusza Mączyńskiego. W ich miejsce weszli Wojciech Kędziora i Tomasz Foszmańczyk. To jednak znowu Ruch po wzorowej kontrze mógł podwyższyć wynik, ale Nowak sparował na rzut rożny strzał Przybeckiego. Po drugiej stronie po rzucie rożnym Midzierski zdołał oddać strzał głową, ale uderzył lekko i prosto w Bankowa.
W przerwie trener GieKSy przeprowadził dwie zmiany i na boisku pojawili się Wojciech Kędziora oraz Tomasz Foszmańczyk - i obaj powinni kończyć mecz z bramką na koncie - ten pierwszy przegrał pojedynek sam na sam z Bankowem, a drugi zmarnował bardzo dobrą sytuację, po ładnej akcji gospodarzy. Groźnie strzelał z dystansu Plizga, ale dobrze interweniował bramkarz chorzowian.
GKS atakował i w końcu pokonał Bankowa - ale sędzia nie uznał trafienia Zejdlera, bo ten ewidentnie pomógł sobie ręką. Chwilę później nie było już się do czego przyczepić - ze skrzydła dośrodkował Oktawian Skrzecz, a w polu karnym fatalnie zachował się Marković, który wyłożył piłkę Arminowi Ćerimagiciowi. Bośniak skorzystał z prezentu i zdobył kontaktową bramkę.
Po chwili sędzia musiał przerwać spotkanie, ponieważ kibice odpalili pirotechnikę, co ograniczyło widoczność, przez co mecz został przedłużony aż o dziewięć minut. Emocji w tym czasie nie brakowało, Ruch wyglądał jakby opadł z sił, ale zdołał obronić prowadzenie i może świętować prestiżowe zwycięstwo w derbach.
GKS Katowice - Ruch Chorzów 1:2 (0:2)
0:1 - Posinković 7'
0:2 - Walski 38'
1:2 - Ćerimagić, 73'
GKS Katowice: Nowak - Frańczak, Midzierski, Klemenz, Mączyński (46' Foszmańczyk) - Skrzecz, Kalnkowski, Prokić, Zejdler, Plizga - Goncerz (46' Kędziora). Trener: Piotr Mandrysz.
Ruch: Bankow - Villafane, Marković, Kowalczyk, Hołownia - Przybecki, Trojak (77' Mello), Urbańczyk, Zawal, Walski (89' Komarnicki) - Posinković (67' Nowak). Trener: Juan Ramon Rocha.
Sędziował Dominik Sulikowski (Gdańsk).
Żółte kartki: Midzierski - Trojak, Walski, Urbańczyk, Bankow.
Widzów: 7100.
Polecane
I liga