"Ruch przypomina mi budyń, który dwa dni stoi na słońcu"

05.09.2012
- Górnik jest poukładany, przewidywalny. Cały czas chce grać tę samą, dobrą piłkę. Ruch? W tej chwili naprawdę zaczynam się zastanawiać czy tam nie jest potrzebne nowe spojrzenie - mówi Grzegorz Mielcarski.
Były reprezentacyjny napastnik, a obecnie ekspert telewizyjny, bardzo dobrze ocenia postawę Górnika Zabrze na początku sezonu. - Bo gra dobrą i poukładaną piłkę. Gdybym miał porównać 9 punktów Widzewa i 5 Górnika, to większa jest wartość dorobku zabrzan. Górnik daje bez porównania większą gwarancję, że będzie tak dobrze grał za miesiąc, trzy i sześć. Wisła stawia na dwóch-trzech 19-latków, ale przy nich Milik ze Skorupskim to ligowi wyjadacze. I Górnik grał trzy razy na wyjeździe - przypomina Mielcarski.

- Sam jestem ciekaw meczu zabrzan z Legią. To może być najlepsze spotkanie tej części sezonu i określi miejsce Górnika w szeregu. I odwrotnie - jeżeli warszawianie ich ograją, to pokażą wszystkim, że w lidze mogą  być poza konkurencją. Polonia natomiast ma nad Górnikiem tę przewagę, że posiada więcej argumentów w ataku. Górnik to Nakoulma, Kwiek, Milik. Inni już mniej. W "Czarnych Koszulach" mówimy o pięciu - sześciu takich piłkarzach - twierdzi.

Bardzo rozczarowany jest natomiast Mielcarski postawą Ruchu Chorzów. - W tej chwili naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy Tomek Fornalik sobie z tym poradzi i czy nie jest potrzebne w Ruchu nowe spojrzenie na zespół, jego budowę i grę. Może pewien układ się wyczerpał, co w piłce jest naturalne. Brakuje mi charakteru Grodzickiego, ale to część problemu Ruchu. Może porównanie jest zbyt obrazowe, ale Ruch przypomina mi budyń, który dwa dni stoi na słońcu. Staje się rozlazły i niejadalny - zauważa były gracz FC Porto.

- Trudno w grze "Niebieskich" dostrzec coś optymistycznego. Jakby ogarnęła ich niemoc i marazm. Nie ma ludzi, którzy to na boisku "złapią". Ciężko też liczyć, że Malinowski czy Zieńczuk w tym wieku będą mieli drugi-trzeci świetny sezon z rzędu. Dla nich idealnie, że jest w lidze przerwa. Pytanie, jak ją wykorzystają - kończy Grzegorz Mielcarski.
źródło: Sport

Przeczytaj również