Ruch - Górnik 0-1
28.02.2009
Początkowo można było mieć wrażenie, że najlepiej na Stadionie Śląskim gra orkiestra dęta. Piłkarze obu drużyn byli niesłychanie spięci, a w ich grze mnożyły się niedokładności. Brakowało również precyzji w oddawaniu strzałów. Była to bolączka przede wszystkim zabrzan. Górnik przez pierwszy kwadrans miał bowiem więcej z gry, lecz nie znalazł się odważny, który zatrudniłby Pilarza.
Najbliższy tego był Pitry. Najpierw chybił z kilku metrów, a potem otrzymał prezent od Grzyba. Prawy obrońca zgubił piłkę w trakcie jej wyprowadzania. Uratował mu skórę Pilarz. Niewykorzystane okazje mogły się na gościach zemścić. Pojedynki powietrzne wygrali Fabusz i Grzyb. Na posterunku za każdym razem był jednak Nowak, były bramkarz Ruchu.
Tak jak przed rokiem, pierwsza połowa była na remis. I tak jak niespełna dwanaście miesięcy temu gol padł dwie minuty po wznowieniu. Górnik otrzymał rzut wolny na 20 metrze. Adam Banaś po krótkim podaniu huknął między zawodnikami Ruchu, stojącymi w murze. Pilarz wyciągnął się jak struna, lecz strzał był zbyt mocny.
Od tego momentu mecz nabrał rumieńców. Balaż dwa razy uderzał z rzutów wolnych. Potem wpadał w pole karne, lecz nie potrafił dokładnie dograć piłki. Mocno piłkę wstrzelił z kolei Brzyski. Nikt nie przeciął toru jej lotu, choć próbowało trzech graczy "Niebieskich".
Górnik mógł spać spokojnie, gdyby Gorawski wykończył akcję wykreowaną przez Pitrego. Piłkarz, którym Ruch kiedyś się interesował, minął kilku rywali i odegrał piłkę. Kolega z zespołu zmarnował tę szansę, choć stał kilka metrów od bramki.
Na dwanaście minut przed końcowym gwizdkiem czerwoną kartką został ukarany gracz zabrzan. To kolejna zbieżność z derbami sprzed roku. Tym razem za dwa "żółtka" opuścił boisko Bonin. Potem z ławki Górnika usunięty został Antoni Szymanowski, asystent Henryka Kasperczaka.
Miliony złotych wydane przez zabrzan na zimowe transfery zaczynają się spłacać. Górnik kosztem odwiecznego rywala zza miedzy zrobił duży krok w kierunku utrzymania się w ekstraklasie.
Najbliższy tego był Pitry. Najpierw chybił z kilku metrów, a potem otrzymał prezent od Grzyba. Prawy obrońca zgubił piłkę w trakcie jej wyprowadzania. Uratował mu skórę Pilarz. Niewykorzystane okazje mogły się na gościach zemścić. Pojedynki powietrzne wygrali Fabusz i Grzyb. Na posterunku za każdym razem był jednak Nowak, były bramkarz Ruchu.
Tak jak przed rokiem, pierwsza połowa była na remis. I tak jak niespełna dwanaście miesięcy temu gol padł dwie minuty po wznowieniu. Górnik otrzymał rzut wolny na 20 metrze. Adam Banaś po krótkim podaniu huknął między zawodnikami Ruchu, stojącymi w murze. Pilarz wyciągnął się jak struna, lecz strzał był zbyt mocny.
Od tego momentu mecz nabrał rumieńców. Balaż dwa razy uderzał z rzutów wolnych. Potem wpadał w pole karne, lecz nie potrafił dokładnie dograć piłki. Mocno piłkę wstrzelił z kolei Brzyski. Nikt nie przeciął toru jej lotu, choć próbowało trzech graczy "Niebieskich".
Górnik mógł spać spokojnie, gdyby Gorawski wykończył akcję wykreowaną przez Pitrego. Piłkarz, którym Ruch kiedyś się interesował, minął kilku rywali i odegrał piłkę. Kolega z zespołu zmarnował tę szansę, choć stał kilka metrów od bramki.
Na dwanaście minut przed końcowym gwizdkiem czerwoną kartką został ukarany gracz zabrzan. To kolejna zbieżność z derbami sprzed roku. Tym razem za dwa "żółtka" opuścił boisko Bonin. Potem z ławki Górnika usunięty został Antoni Szymanowski, asystent Henryka Kasperczaka.
Miliony złotych wydane przez zabrzan na zimowe transfery zaczynają się spłacać. Górnik kosztem odwiecznego rywala zza miedzy zrobił duży krok w kierunku utrzymania się w ekstraklasie.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów