Ruch dwa razy gonił, ale przezimuje "na spadku"
22.11.2017
Ruch powinien objąć prowadzenie w 8. minucie spotkania. Gospodarze zaskoczyli rywali sprytnie wykonanym rzutem wolnym. Cała defensywa Wigier ruszyła za chorzowianami w kierunku własnej bramki, pozostawiając na 15 metrze kompletnie niepilnowanego Giacomo Mello. Brazylijczyk nie skorzystał jednak z okazji, nie trafiając w piłkę. Na kolejną okazję "Niebiescy"czekali do 32. minuty. Tym razem Mello był faulowany, a bezpośrednio z wolnego nad bramką kopnął Walski.
Goście wynik otworzyli już przy pierwszej stworzonej do tego szansie. Z dośrodkowania w pole karne skorzystał kompletnie niepilnowany Patryk Kimala. Odpowiedź chorzowian była błyskawiczna! Dogranie z prawej strony boiska zbyt krótko wybijali obrońcy gości, dopadł do piłki Michał Walski i silnym uderzeniem po długim rogu doprowadził do remisu. Ruch mógł zresztą pójść za ciosem - w pole karne Wigier zapędził się Bojan Marković, dostał dobrą piłkę od Miłosza Przybeckiego ale w czystej sytuacji nie trafił w futbolówkę. Prawy pomocnik gospodarzy był zresztą prawdziwym motorem napędowym swojego zespołu, a jeszcze przed przerwą posłal kolejną dobrą piłkę w szesnastkę - tym razem strzał głową autorstwa Mello spokojnie obronił Łukasz Budziłek. Wydawało się, że do przerwy utrzyma się remis, ale w końcówce pierwszej odsłony kapitalną kontrę wyprowadzili przyjezdni. Całość z najbliższej odległości skończył Kimala i zrobiło się 2:1 dla Wigier.
Ruch po zmianie strat próbował ruszyć do odrabiania strat, trener Rocha 3 minuty po przerwie puścił do boju Vilima Posinkovicia, ale to Bankov bywał w większych tarapatach od Budziłka. Dwukrotnie ratował zespół w sytuacjach sam na sam z rywalem, raz bronił uderzenie Artura Bogusza z dalszej odległości.
Chorzowianie pozwalali przyjezdnym na dużo, sami mieli zaś spore problemy z przedarciem się przez dobrze ustawioną defensywę Wigier. Uciekali się więc do strzałów z dystansu. Uderzali Urbańczyk i Przybecki, ale piłka przelatywała bardzo daleko od celu. Dużo lepiej podopbne próby wychodziły Brazylijczykowi Mello, ale najpierw futbolówka wyleciała poza pole gry ocierając się tylko o poprzeczkę, a kilka minut później - po próbie z rzutu wolnego - o centymetry minęła okienko bramki Budziłka. Akcje Ruchu zdawały się chaotyczne, kontry rywala - bardzo groźne. W 68. minucie zdawało się, że Wigrom należał się rzut karny po interwencji Markovicia powstrzymującego Mateusza Radeckiego. Chwilę później w ostatniej chwili Sergiej Pylypczuk został przyblokowany przez defensorów "Niebieskich".
Bliżsi strzelenia kolejnej bramki zdawali się przyjezdni, ale... do remisu doprowadzili chorzowianie. Z rzutu rożnego dośrodkował Bartosz Nowak, jego wrzutkę celnym strzałem zamknął Mateusz Hołownia. Podopieczni trenera Artura Skowronka próbowali odzyskać prowadzenia - mocno zza szesnastki strzelał Radecki, ale Bankov raz jeszcze w tym meczu stanął na wysokości zadania. Po chwili potężna petarda Roberta Obsta pofrunęła tuż obok bramki "Niebieskich", a w samej końcówce wyczyn kolegi powtórzy Laurentiu Iorga, a chwilę później Bankov musiał bronić uderzenie Patryka Sokołowskiego. Tuż przed końcowym gwizdkiem przyjezdni w komediowy sposób zmarnowali idealną okazję na wywiezienie z Chorzowa kompletu punktów - trzech zawodników Wigier mając przed sobą niemal pustą bramkę podawało sobie piłkę, aż w końcu obok słupka kopnął Sokołowski.
Ruch remisuje z Wigrami i z wyniku - w kontekście gry - może być zadowolony. Punkt ekipie Juana Ramona Rochy daje jednak niewiele - piątkowe rozstrzygnięcie oznacza, że "Niebiescy" na pewno w tym roku nie wydostaną się ze strefy spadkowej.
Goście wynik otworzyli już przy pierwszej stworzonej do tego szansie. Z dośrodkowania w pole karne skorzystał kompletnie niepilnowany Patryk Kimala. Odpowiedź chorzowian była błyskawiczna! Dogranie z prawej strony boiska zbyt krótko wybijali obrońcy gości, dopadł do piłki Michał Walski i silnym uderzeniem po długim rogu doprowadził do remisu. Ruch mógł zresztą pójść za ciosem - w pole karne Wigier zapędził się Bojan Marković, dostał dobrą piłkę od Miłosza Przybeckiego ale w czystej sytuacji nie trafił w futbolówkę. Prawy pomocnik gospodarzy był zresztą prawdziwym motorem napędowym swojego zespołu, a jeszcze przed przerwą posłal kolejną dobrą piłkę w szesnastkę - tym razem strzał głową autorstwa Mello spokojnie obronił Łukasz Budziłek. Wydawało się, że do przerwy utrzyma się remis, ale w końcówce pierwszej odsłony kapitalną kontrę wyprowadzili przyjezdni. Całość z najbliższej odległości skończył Kimala i zrobiło się 2:1 dla Wigier.
Ruch po zmianie strat próbował ruszyć do odrabiania strat, trener Rocha 3 minuty po przerwie puścił do boju Vilima Posinkovicia, ale to Bankov bywał w większych tarapatach od Budziłka. Dwukrotnie ratował zespół w sytuacjach sam na sam z rywalem, raz bronił uderzenie Artura Bogusza z dalszej odległości.
Chorzowianie pozwalali przyjezdnym na dużo, sami mieli zaś spore problemy z przedarciem się przez dobrze ustawioną defensywę Wigier. Uciekali się więc do strzałów z dystansu. Uderzali Urbańczyk i Przybecki, ale piłka przelatywała bardzo daleko od celu. Dużo lepiej podopbne próby wychodziły Brazylijczykowi Mello, ale najpierw futbolówka wyleciała poza pole gry ocierając się tylko o poprzeczkę, a kilka minut później - po próbie z rzutu wolnego - o centymetry minęła okienko bramki Budziłka. Akcje Ruchu zdawały się chaotyczne, kontry rywala - bardzo groźne. W 68. minucie zdawało się, że Wigrom należał się rzut karny po interwencji Markovicia powstrzymującego Mateusza Radeckiego. Chwilę później w ostatniej chwili Sergiej Pylypczuk został przyblokowany przez defensorów "Niebieskich".
Bliżsi strzelenia kolejnej bramki zdawali się przyjezdni, ale... do remisu doprowadzili chorzowianie. Z rzutu rożnego dośrodkował Bartosz Nowak, jego wrzutkę celnym strzałem zamknął Mateusz Hołownia. Podopieczni trenera Artura Skowronka próbowali odzyskać prowadzenia - mocno zza szesnastki strzelał Radecki, ale Bankov raz jeszcze w tym meczu stanął na wysokości zadania. Po chwili potężna petarda Roberta Obsta pofrunęła tuż obok bramki "Niebieskich", a w samej końcówce wyczyn kolegi powtórzy Laurentiu Iorga, a chwilę później Bankov musiał bronić uderzenie Patryka Sokołowskiego. Tuż przed końcowym gwizdkiem przyjezdni w komediowy sposób zmarnowali idealną okazję na wywiezienie z Chorzowa kompletu punktów - trzech zawodników Wigier mając przed sobą niemal pustą bramkę podawało sobie piłkę, aż w końcu obok słupka kopnął Sokołowski.
Ruch remisuje z Wigrami i z wyniku - w kontekście gry - może być zadowolony. Punkt ekipie Juana Ramona Rochy daje jednak niewiele - piątkowe rozstrzygnięcie oznacza, że "Niebiescy" na pewno w tym roku nie wydostaną się ze strefy spadkowej.
Ruch Chorzów - Wigry Suwałki 2:2 (1:2)
0:1 - Patryk Kimala 35'
1:1 - Michał Walski 37'
1:2 - Patryk Kimala 45'
2:2 - Mateusz Hołownia 79'
Ruch: Bankov - Villafane, Trojak, Marković, Hołownia - Przybecki, Walski (54' Słoma), Urbańczyk, Zawal (48' Posinković), Mello - Balicki (72' Nowak). Trener: Juan Ramon Rocha.
Wigry: Budziłek - Spychała, Kościelny, Jurkowski, Bogusz - Pylypczuk (83' Dadok), Gąska, Sokołowski, Radecki, Rybicki (63' Obst) - Klimala (56' Iorga). Trener: Artur Skowronek.
Sędzia: Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska)
Żółte kartki: Zawal, Urbańczyk, Pylypczuk (Ruch), Koscielny (Wigry)
Widzów: 4044
Ruch: Bankov - Villafane, Trojak, Marković, Hołownia - Przybecki, Walski (54' Słoma), Urbańczyk, Zawal (48' Posinković), Mello - Balicki (72' Nowak). Trener: Juan Ramon Rocha.
Wigry: Budziłek - Spychała, Kościelny, Jurkowski, Bogusz - Pylypczuk (83' Dadok), Gąska, Sokołowski, Radecki, Rybicki (63' Obst) - Klimala (56' Iorga). Trener: Artur Skowronek.
Sędzia: Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska)
Żółte kartki: Zawal, Urbańczyk, Pylypczuk (Ruch), Koscielny (Wigry)
Widzów: 4044
Polecane
I liga