Rozgromieni, ale jednak sie utrzymali
28.05.2017
Niewiele czasu na regenerację mieli tyscy piłkarze, którzy poprzedni mecz rozegrali w czwartek. Pomimo tego trener Szatałow nie zdecydował się na zmiany w wyjściowym składzie. Jedynie Radosława Pruchnika zastąpił Gancarczyk. Ta zmiana prawdopodobnie spowodowana jest urazem jakiego Pruchnik doznał w spotkaniu z Wisła Puławy.
Tylko punktu potrzebowali tyszanie, by być pewnym pozostania w Nice 1 lidze oglądania się na wynik Wisły Puławy, która wygrywając dwa ostatnie mecze mogła jeszcze dogonić GKS. To było mało prawdopodobne, ale teoretycznie możliwe. "Trójkolorowi" wyszli jednak na murawę z chęcią "załatwienia sprawy" już dziś.
Początek spotkania był ciekawy, pomimo tego, że obydwu zespołom brakowało "ostatniego podania" oraz zdecydowania pod bramką rywala. Na pierwszy celny strzał czekaliśmy do 14 minuty, kiedy to na uderzenie z dystansu zdecydował się Mączyński, z którym poradził sobie bramkarz gości. Chwile później z ok 20 metrów uderzał Radzewicz, ale piłka minimalnie minęła bramkę Stali. Piłkarze z Mielca skupili się na kontrach, które jednak nie zagrażały zbytnio bramce Florka. Najlepszą okazję mieli w 26 minucie, kiedy to prostopadła piłkę otrzymał Sobczak, który wpadł w pole karne mając przed sobą już tylko bramkarza. Świetnie jednak w tej sytuacji zachował się Maciej Mańka, który "pogonił" za skrzydłowym gości i w ostatniej chwili wybił mu piłkę spod nóg. W samej końcówce pierwszej części gry obie drużyny były bliskie zdobycia gola. Po dośrodkowaniu w pole karne Radzewicza piłka spadła na nogę Świerczoka, którego powstrzymał wychodzący z bramki Strączek. W odpowiedzi do dośrodkowanej z prawej strony piłki dopadł Kolew, którego strzał głową z 6 metrów był jednak niecelny.
Druga połowa rozpoczęła się fatalnie dla gospodarzy. Głupią stratę na własnej połowie zaliczył Kowalski, a piłkę przejął Cholewiak, który płasko dośrodkował na piąty metr, a tam Sobczak pomimo asysty Boczka wpakował piłkę do bramki. o zdobyciu gola Stal wcale nie cofnęła się na własna połowę. To piłkarze Zbigniewa Smółki byli bardziej konkretni w swoich poczynaniach i raz po raz zagrażali bramce Florka. Tyszanie od straty bramki grali jak sparaliżowani, nie byli w stanie sklecić ani jednej dobrej akcji, natomiast w obronie grali bardzo nerwowo, notując proste straty. Tylko dzięki dobrej postawie Florka nie stracili kolejnych bramek. W 80 minucie nawet on jednak nie był w stanie pomóc. Wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Piotr Głowacki uderzył z 20 metrów, a piłka wpadła do siatki tuz przy lewym słupku. Piękne trafienie pomocnika Stali. Nadzieję na odwrócenie losów meczu dał swoim golem Jakub Świerczok, który wykorzystał prostopadłe podanie Łukasza Grzeszczyka i strzałem pod poprzeczkę zdobył kontaktowego gola. To co jednak stało się dosłownie minute później to jakiś koszmar...nieporozumienie obrońców i bramkarza wykorzystał Kolew, który strzałem z zerowego kąta zdobył trzecia ramkę dla Stali. Tyszanie rzucili się na rywala i nadziali się na kontratak. Głowacki otrzymał piłkę od obrońców i będąc 40 metrów od bramki miał przed sobą już tylko bramkarza, wpadł w pole karna i zagrał do wbiegającego Kolewa, który ustalił wynik spotkania na 1:4.
Dobre wieści nadeszły jednak z Nowego Sącza, gdzie Sandecja zremisowała z Wisła Puławy, co oznacza, że tyszanie są już pewni utrzymania w Nice 1 lidze.
GKS Tychy - Stal Mielec 1:4 (0:0)
0:1 Sobczak, 49 min.
0:2 Głowacki 80 min.
1:2 Świerczok, 89 min.
1:3 Kolew, 90 min.
1:4 Kolew, 90+2 min.
GKS: Florek - Grzybek, Boczek, Tanżyna, Mańka (73' Szywacz) - Kowalski, (50' Błanik) Mączyński, Gancarczyk (69' Pruchnik), Grzeszczyk, Radzewicz - Świerczok
Stal: Strączek - Kiercz, Sulewski, Milekić, Getinger - Sobczak (67' Drzazga), Marciniec, Lech, Panajotow (83' Radulj), Cholewiak (74' Głowacki)- Kolew
Żółte kartki: Mączyński
Tylko punktu potrzebowali tyszanie, by być pewnym pozostania w Nice 1 lidze oglądania się na wynik Wisły Puławy, która wygrywając dwa ostatnie mecze mogła jeszcze dogonić GKS. To było mało prawdopodobne, ale teoretycznie możliwe. "Trójkolorowi" wyszli jednak na murawę z chęcią "załatwienia sprawy" już dziś.
Początek spotkania był ciekawy, pomimo tego, że obydwu zespołom brakowało "ostatniego podania" oraz zdecydowania pod bramką rywala. Na pierwszy celny strzał czekaliśmy do 14 minuty, kiedy to na uderzenie z dystansu zdecydował się Mączyński, z którym poradził sobie bramkarz gości. Chwile później z ok 20 metrów uderzał Radzewicz, ale piłka minimalnie minęła bramkę Stali. Piłkarze z Mielca skupili się na kontrach, które jednak nie zagrażały zbytnio bramce Florka. Najlepszą okazję mieli w 26 minucie, kiedy to prostopadła piłkę otrzymał Sobczak, który wpadł w pole karne mając przed sobą już tylko bramkarza. Świetnie jednak w tej sytuacji zachował się Maciej Mańka, który "pogonił" za skrzydłowym gości i w ostatniej chwili wybił mu piłkę spod nóg. W samej końcówce pierwszej części gry obie drużyny były bliskie zdobycia gola. Po dośrodkowaniu w pole karne Radzewicza piłka spadła na nogę Świerczoka, którego powstrzymał wychodzący z bramki Strączek. W odpowiedzi do dośrodkowanej z prawej strony piłki dopadł Kolew, którego strzał głową z 6 metrów był jednak niecelny.
Druga połowa rozpoczęła się fatalnie dla gospodarzy. Głupią stratę na własnej połowie zaliczył Kowalski, a piłkę przejął Cholewiak, który płasko dośrodkował na piąty metr, a tam Sobczak pomimo asysty Boczka wpakował piłkę do bramki. o zdobyciu gola Stal wcale nie cofnęła się na własna połowę. To piłkarze Zbigniewa Smółki byli bardziej konkretni w swoich poczynaniach i raz po raz zagrażali bramce Florka. Tyszanie od straty bramki grali jak sparaliżowani, nie byli w stanie sklecić ani jednej dobrej akcji, natomiast w obronie grali bardzo nerwowo, notując proste straty. Tylko dzięki dobrej postawie Florka nie stracili kolejnych bramek. W 80 minucie nawet on jednak nie był w stanie pomóc. Wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Piotr Głowacki uderzył z 20 metrów, a piłka wpadła do siatki tuz przy lewym słupku. Piękne trafienie pomocnika Stali. Nadzieję na odwrócenie losów meczu dał swoim golem Jakub Świerczok, który wykorzystał prostopadłe podanie Łukasza Grzeszczyka i strzałem pod poprzeczkę zdobył kontaktowego gola. To co jednak stało się dosłownie minute później to jakiś koszmar...nieporozumienie obrońców i bramkarza wykorzystał Kolew, który strzałem z zerowego kąta zdobył trzecia ramkę dla Stali. Tyszanie rzucili się na rywala i nadziali się na kontratak. Głowacki otrzymał piłkę od obrońców i będąc 40 metrów od bramki miał przed sobą już tylko bramkarza, wpadł w pole karna i zagrał do wbiegającego Kolewa, który ustalił wynik spotkania na 1:4.
Dobre wieści nadeszły jednak z Nowego Sącza, gdzie Sandecja zremisowała z Wisła Puławy, co oznacza, że tyszanie są już pewni utrzymania w Nice 1 lidze.
GKS Tychy - Stal Mielec 1:4 (0:0)
0:1 Sobczak, 49 min.
0:2 Głowacki 80 min.
1:2 Świerczok, 89 min.
1:3 Kolew, 90 min.
1:4 Kolew, 90+2 min.
GKS: Florek - Grzybek, Boczek, Tanżyna, Mańka (73' Szywacz) - Kowalski, (50' Błanik) Mączyński, Gancarczyk (69' Pruchnik), Grzeszczyk, Radzewicz - Świerczok
Stal: Strączek - Kiercz, Sulewski, Milekić, Getinger - Sobczak (67' Drzazga), Marciniec, Lech, Panajotow (83' Radulj), Cholewiak (74' Głowacki)- Kolew
Żółte kartki: Mączyński
Polecane
I liga