Rozgoryczony bramkarz Górnika: Nie popełniłem błędu

28.05.2010
Sebastian Nowak przeżywa trudne chwili, bo w spotkaniu z Wartą Poznań trzykrotnie musiał wyjmować piłkę z siatki. - Ostatni raz przydarzyło się to z Pogonią - przypomina 28-letni golkiper.
Przy drugim straconym golu doszło do kuriozalnej sytuacji. W momencie, gdy Piotr Reiss przygotowywał się do oddania strzału, Mariusz Magiera wbiegł na linię bramkową, by za kilka sekund wrócić do muru. Były król strzelców polskiej ekstraklasy wykazał się nie lada cwaniactwem, wykorzystując nieporozumienie w szeregach Górnika. Uderzył dokładnie w to samo miejsce, w którym znajdował się Magiera. - Faktycznie było sporo zamieszania. Mariusz nie powinien tam w ogóle stać - uważa Nowak. - Goście to skutecznie wykorzystali. Wszyscy stanęli praktycznie przede mną. Nie powinno do czegoś takiego dojść! - irytował się bramkarz ekipy prowadzonej przez Adama Nawałkę.

Czy Nowak mógł popisać się skuteczną interwencją? - Nie popełniłem w żadnym wypadku błędu. Musiałem pilnować swojego rogu i stać w tamtym miejscu. Wolny został bardzo dobrze wykonany, dodatkowo panowało zamieszanie - tłumaczył się Nowak.

Humorem tryskał Reiss. - Górnik leży mi szczególnie. Trochę przykro z powodu zepsucia fety zabrzan, ale 1 czerwca to fajniejsza data do cieszenia się z awansu - przekonywał z uśmiechem 38-letni zawodnik. - 26 maja swoje święto obchodziły wszystkie mamy, także w Zabrzu muszą jeszcze poczekać - dodał piłkarz, który do samego końca będzie bił się o miano najlepszego strzelca 1. ligi w sezonie 2009/10. Jego rywalem będzie m.in. Adrian Świątek z Górnika.
autor: Szymon Ziober

Przeczytaj również