ROW zacznie... bez trenera? "Dziwi mnie, że od razu rodzi się panika"

11.07.2013
W sobotę Energetyk ROW Rybnik rozpoczyna wyjazdowym meczem z Odrą Opole sezon 2013/14. W klubie nie ma jednak ani jednego trenera z ważnym kontraktem. Piłkarze nie dostali też pensji i premii za awans.
Euforia po awansie do I ligi opadła, zaczynają się natomiast problemy organizacyjne. Chodzi oczywiście o pieniądze. Drużyna miała obiecane za awans premię w wysokości 100 tysięcy złotych do podziału, jednak do dziś nie wpłynęła ona na konta graczy. Nowy, poważniejszy powód do zmartwień, to także brak pensji za ostatni miesiąc...

- Jestem bardzo zaskoczona, że w klubie tego szczebla rozgrywek od razu rodzi się panika. W bardziej renomowanych klubach, również tych grających w ekstraklasie, poślizgi w płatnościach dotyczą o wiele dłuższego okresu i nikt tam nie płacze. A my mamy tylko miesiąc poślizgu, więc w sumie to żaden poślizg. Przypomnę też, że do tej pory piłkarze dostawali pieniądze przed terminem. Płacimy do dziesiątego dnia każdego miesiąca, a przelewy szły zwykle siódmego lub nawet piątego - mówi Magdalena Figura, specjalistka ds. marketingu i PR w rybnickim klubie. - Moglibyśmy już teraz zapłacić za czerwiec kilku piłkarzom. Ale nie chcemy dzielić zespołu na równych i równiejszych. Na pewno każdy dostanie pieniądze w sierpniu. Zapewniam, że wszystko mamy pod pełną kontrolą - dodaje.

Najciekawsze jest jednak, że na dwa dni przed startem sezonu, żaden z członków sztabu szkoleniowego... nie ma ważnego kontraktu z ROW-em. - Proszę się nie martwić, sprawa zostanie załatwiona do piątku. Między zarządem a szkoleniowcami na razie została zawarta dżentelmeńska umowa w formie ustnej. Na pewno zespołem nadal będzie kierował Ryszard Wieczorek. Klub nie ma innego kandydata, bo ten, którego mamy obecnie, jest kandydatem idealnym. Dokumenty są już przygotowane, pozostało tylko złożyć na nich podpisy. W tej chwili nie jest to możliwe, ponieważ Grzegorz Janik, prezes klubu, przebywa w Warszawie, pełniąc obowiązki posła - tłumaczy Figura. Według informacji dziennika "Sport", pan poseł wróci jednak do Rybnika dopiero w poniedziałek, więc z Odrą rybniczanie formalnie zagrają... bez trenera.

- Nie ma co ukrywać, sytuacja nie jest dla nas komfortowa. To bardzo irytujące, że na kilkadziesiąt godzin przed pucharowym meczem, nie mamy ani kontraktów, ani bieżącej pensji. Staramy się podejść do problemu w sposób wyrozumiały, ale wiadomo, że zawsze cierpliwość ma jakieś granice. Każdy z nas ma przecież rodziny. Wolelibyśmy się skupić wyłącznie na kwestiach sportowych, na razie jednak niespecjalnie się to udaje - mówi dziennikowi "Sport" Łukasz Krupa, II trener beniaminka I ligi.
źródło: Sport

Przeczytaj również