ROW - Puszcza 0-1. Niepołomiczanie bardzo lubią stadion w Rybniku...
02.11.2013
Wydarzenie
Klub z Niepołomic długo nie zapomni o Stadionie Miejskim w Rybniku. To właśnie na tym obiekcie, grająca premierowy w swojej historii sezon na zapleczu ekstraklasy Puszcza, odniosła historyczne, bo pierwsze wyjazdowe zwycięstwo na tym szczeblu rozgrywkowym. Goście zdobyli trzy punkty dzięki jednej bramce. Wygrali, bo wykorzystali nieporadność gospodarzy, nieźle kontratakowali i mieli szczęście, a to podobno sprzyja lepszym
Bohater
Sebastian Janik. To pomocnik Puszczy zapewnił swojej drużynie jakże cenne trzy punkty. W 23. minucie uderzył piłkę z ponad 20 metrów. Ta - pechowo dla rybniczan - odbiła się od próbującego ratować sytuację Marka Krotofila i wpadła za kołnierz Marcinowi Skrzeszewskiemu.
Rozczarowanie
Postawa gospodarzy. To był jeden ze słabszych występów podopiecznych Ryszarda Wieczorka w tym sezonie. Zielono-czarni grali chaotycznie i nie ustrzegli się oczywiście poważnych błędów. Swojego dnia nie miał też Skrzeszewski. W jednej z akcji bramkarz ROW-u złapał do rąk piłkę po podaniu kolegi z drużyny i sędzia odgwizdał rzut wolny. Na szczęście nie skończyło się to bramką dla przyjezdnych, bo winowajca naprawił swój błąd świetną interwencją. Jeżeli chodzi o Skrzeszewskiego, to golkiper ten nie może się pochwalić czystym kontem. W każdym meczu, w którym staje między słupkami, puszcza minimum jednego gola.
Co ciekawego
- Rybniczanie mogli dość szybko wyrównać. Pecha miał jednak Daniel Feruga, który uderzył z wolnego w słupek. Najlepszy strzelec beniaminka w tym sezonie był o krok od zdobycia swojej ósmej bramki w sezonie.
- W 45. minucie murawę opuścił kontuzjowany Marcin Nowacki.
- Zespół gości - po raz pierwszy w tym sezonie - wspierała na wyjeździe zorganizowana grupa kibiców.
- Gospodarzy prowadził asystent Ryszarda Wieczorka, Łukasz Krupa. Pierwszy trener ROW-u zasiadł na trybunach, gdyż odbywa karę dyskwalifikacji. W następnej kolejce będzie już mógł kierować poczynaniami drużyny z ławki rezerwowych.
- Przez ostatni kwadrans rybniczanie grali trzema napastnikami. Na nić się to zdało, bo pewnie w bramce Puszczy bronił Krystian Stępniowski.
- W kadrze meczowej zabrakło Danieja Kajzera, który ostatnio był numerem jeden. Bramkarz ROW-u wraca do pełni sił po urazie mięśnia czworogłowego uda.
- Po końcowym gwizdku sędziego piłkarzy żegnały gwizdy.
- Po tym spotkaniu ROW samodzielnie jest najgorszą drużyną w lidze biorąc pod uwagę liczbę zwycięstw. Piłkarze z Gliwickiej wygrali tylko dwa z piętnastu rozegranych dotąd spotkań. Do soboty współdzielili ten mało zaszczytny tytuł z Puszczą właśnie.
- Mimo wygranej, zespół Dariusza Wójtowicza wciąż zamyka tabelę I ligi. Znacząco zmniejszył jednak straty do rywali w walce o utrzymanie, w tym do rybniczan.
Klub z Niepołomic długo nie zapomni o Stadionie Miejskim w Rybniku. To właśnie na tym obiekcie, grająca premierowy w swojej historii sezon na zapleczu ekstraklasy Puszcza, odniosła historyczne, bo pierwsze wyjazdowe zwycięstwo na tym szczeblu rozgrywkowym. Goście zdobyli trzy punkty dzięki jednej bramce. Wygrali, bo wykorzystali nieporadność gospodarzy, nieźle kontratakowali i mieli szczęście, a to podobno sprzyja lepszym
Bohater
Sebastian Janik. To pomocnik Puszczy zapewnił swojej drużynie jakże cenne trzy punkty. W 23. minucie uderzył piłkę z ponad 20 metrów. Ta - pechowo dla rybniczan - odbiła się od próbującego ratować sytuację Marka Krotofila i wpadła za kołnierz Marcinowi Skrzeszewskiemu.
Rozczarowanie
Postawa gospodarzy. To był jeden ze słabszych występów podopiecznych Ryszarda Wieczorka w tym sezonie. Zielono-czarni grali chaotycznie i nie ustrzegli się oczywiście poważnych błędów. Swojego dnia nie miał też Skrzeszewski. W jednej z akcji bramkarz ROW-u złapał do rąk piłkę po podaniu kolegi z drużyny i sędzia odgwizdał rzut wolny. Na szczęście nie skończyło się to bramką dla przyjezdnych, bo winowajca naprawił swój błąd świetną interwencją. Jeżeli chodzi o Skrzeszewskiego, to golkiper ten nie może się pochwalić czystym kontem. W każdym meczu, w którym staje między słupkami, puszcza minimum jednego gola.
Co ciekawego
- Rybniczanie mogli dość szybko wyrównać. Pecha miał jednak Daniel Feruga, który uderzył z wolnego w słupek. Najlepszy strzelec beniaminka w tym sezonie był o krok od zdobycia swojej ósmej bramki w sezonie.
- W 45. minucie murawę opuścił kontuzjowany Marcin Nowacki.
- Zespół gości - po raz pierwszy w tym sezonie - wspierała na wyjeździe zorganizowana grupa kibiców.
- Gospodarzy prowadził asystent Ryszarda Wieczorka, Łukasz Krupa. Pierwszy trener ROW-u zasiadł na trybunach, gdyż odbywa karę dyskwalifikacji. W następnej kolejce będzie już mógł kierować poczynaniami drużyny z ławki rezerwowych.
- Przez ostatni kwadrans rybniczanie grali trzema napastnikami. Na nić się to zdało, bo pewnie w bramce Puszczy bronił Krystian Stępniowski.
- W kadrze meczowej zabrakło Danieja Kajzera, który ostatnio był numerem jeden. Bramkarz ROW-u wraca do pełni sił po urazie mięśnia czworogłowego uda.
- Po końcowym gwizdku sędziego piłkarzy żegnały gwizdy.
- Po tym spotkaniu ROW samodzielnie jest najgorszą drużyną w lidze biorąc pod uwagę liczbę zwycięstw. Piłkarze z Gliwickiej wygrali tylko dwa z piętnastu rozegranych dotąd spotkań. Do soboty współdzielili ten mało zaszczytny tytuł z Puszczą właśnie.
- Mimo wygranej, zespół Dariusza Wójtowicza wciąż zamyka tabelę I ligi. Znacząco zmniejszył jednak straty do rywali w walce o utrzymanie, w tym do rybniczan.
Polecane
I liga