ROW-Gryf 2:0. Przełamanie w słabym stylu
14.10.2016
Na własnym stadionie w czterech dotychczasowych meczach rybniczanie zdobyli zaledwie jeden punkt remisując bezbramkowo z Puszczą Niepołomice. W spotkaniu z Gryfem Wejherowo miało nastąpić przełamanie. Jak nie teraz to kiedy? Powtarzali miejscowi kibice. Tylko, że słowa ta padały z ust fanów "Zielono-Czarnych" już od dłuższego czasu!
Od początku spotkanie przewagę mieli gospodarze, którzy stworzyli sobie kilka groźnych sytuacji. Jednak po strzale Gabriela Nowaka czy Mariusza Muszalika świetnie w bramce gości zachował się Dawid Leleń. Wynik spotkania został otwarty przez Sebastiana Siwka, który świetnie uderzył z piłki ustawionej na dwudziestym metrze i płaskim strzałem po ziemi zmusił do kapitulacji golkipera Gryfu. Po stracie gola goście ruszył do odrobienia straty. W 32. minucie stan rywalizacji mógł wyrównać Robert Chwastek, lecz posłał piłkę nad poprzeczką, znajdując się dziesięć metrów od bramki bronionej przez Daniela Kajzera, który od dłuższego czasu stał się pewnym punktem drużyny.
Druga połowa cechowała się głównie walką w środku pola. Kibiców zgromadzonych na stadionie w Rybniku przebudził dopiero strzał z dystansu Nowaka z 65. minuty. Na kwadrans przed końcem spotkania stan meczu wyrównał Daniel Ciechański, jednak sędzie słusznie odgwizdał spalonego. W doliczonym czasie spotkania rybniczanie rozklepali obronę gości. W efekcie do siatki po ładnej akcji trafił po raz drugi Sebastian Siwek. Dzięki jego dwóm bramkom ROW mógł świętować premierowe zwycięstwo w nowym sezonie na własnym boisku, a jednocześnie pierwszą wygraną pod wodzą trenera Piotr Piekarczyka. Trzy punkty zostały okupione stratą kapitana, bowiem przedwcześnie z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Mariusz Muszalik.
Od początku spotkanie przewagę mieli gospodarze, którzy stworzyli sobie kilka groźnych sytuacji. Jednak po strzale Gabriela Nowaka czy Mariusza Muszalika świetnie w bramce gości zachował się Dawid Leleń. Wynik spotkania został otwarty przez Sebastiana Siwka, który świetnie uderzył z piłki ustawionej na dwudziestym metrze i płaskim strzałem po ziemi zmusił do kapitulacji golkipera Gryfu. Po stracie gola goście ruszył do odrobienia straty. W 32. minucie stan rywalizacji mógł wyrównać Robert Chwastek, lecz posłał piłkę nad poprzeczką, znajdując się dziesięć metrów od bramki bronionej przez Daniela Kajzera, który od dłuższego czasu stał się pewnym punktem drużyny.
Druga połowa cechowała się głównie walką w środku pola. Kibiców zgromadzonych na stadionie w Rybniku przebudził dopiero strzał z dystansu Nowaka z 65. minuty. Na kwadrans przed końcem spotkania stan meczu wyrównał Daniel Ciechański, jednak sędzie słusznie odgwizdał spalonego. W doliczonym czasie spotkania rybniczanie rozklepali obronę gości. W efekcie do siatki po ładnej akcji trafił po raz drugi Sebastian Siwek. Dzięki jego dwóm bramkom ROW mógł świętować premierowe zwycięstwo w nowym sezonie na własnym boisku, a jednocześnie pierwszą wygraną pod wodzą trenera Piotr Piekarczyka. Trzy punkty zostały okupione stratą kapitana, bowiem przedwcześnie z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Mariusz Muszalik.
ROW 1964 Rybnik – Gryf Wejherowo 2:0 (1:0)
1:0 - Sebastian Siwek, 22'
2:0 - Sebastian Siwek, 94'
Żółte kartki: Dawid Bober, Paweł Jaroszewski (ROW) – Paweł Brzuzy, Adrian Klimczak, Przemysław Czerwiński, Daniel Ciechański (Gryf).
ROW 1964 Rybnik: Kajzer – Jaroszewski, Jary, Bober, Balul, Gojny – Siwek, Nowak, Muszalik (74. Cichy), Koch (90. Koleczko) – Spratek (79. Drozdowski, 90. Dzierbicki).
Gryf Wejherowo: Leleń – Mońka, Bednarski, Brzuzy, Klimczak – Czerwiński (63. Tomczak), Kołc, Nadolski, Łysiak (56. Marczak), Chwastek – Ciechański (81. Wicon).
Polecane
II liga