ROW - Bałtyk 3-2. Walka do ostatnich sekund meczu!

18.03.2012
Na kibiców zgromadzonych dzisiejszego przedpołudnia na obiekcie ROW-u Rybnik czekały spore emocje. 5 goli, bramka kontaktowa w 90. minucie - takie wrażenia sprawili fanom gracze Energetyka i Bałtyku.
Wydarzenie
16. minuta meczu, przy prowadzeniu gości 1-0. Dariusz Kudyba dośrodkował z prawej strony w pole karne ROW-u. Tam piłkę źle wybił Rafał Andraszak i naciskający go Igor Jaruga był bliski pokonania Łobaczewskiego. Na szczęście dla gospodarzy, piłkarz ROW-u zdążył wybić piłkę zmierzającą do bramki. Choć nie wiadomo, czy ta już nie przekroczyła linii. Gdyby w tym momencie Bałtyk prowadził 2-0, rybniczanom trudniej byłoby o korzystny rezultat.

Bohater
Oprócz strzelców bramek, za grę należy pochwalić graczy, których w trakcie meczu na boisko wpuścił Ryszard Wieczorek. Bartosz Wójcik, Kamil Kostecki i Marek Gładkowski ożywili grę beniaminka, a ten ostatni w 85. minucie meczu pokonał bramkarza z Gdyni, wyprowadzając ROW na prowadzenie 3-1.

Rozczarowanie
W pierwszej połowie goście prezentowali się naprawdę dobrze. Mimo wszystko, kibice zgromadzeni na stadionie przy ulicy Gliwickiej oczekiwali więcej po grze Piotra Włodarczyka. W końcu ten napastnik Bałtyku grał w wielkich polskich klubach, miał też epizod w reprezentacji Polski. Niewiele mu dziś wychodziło. Do tego w drugiej części gry próbował wymusić rzut karny, za co sędzia słusznie ukarał go żółtą kartką.

Co ciekawego
- Pierwsza groźna akcja gości zakończyła się bramką. Piłkę z 40 metrów dośrodkował w pole karne Dominik Lemanek, a głową umieścił ją w siatce Dariusz Kudyba. Bramka padła 13 minut po pierwszym gwizdku sędziego z Poznania.

- W 26. minucie ROW wreszcie przeprowadził ciekawą akcję. Marcin Pontus zagrał z pierwszej piłki do Marka Krotofila, ten rozpędzony uderzył na bramkę, ale bardzo niecelnie.

- Po pół godzinie gry fatalny błąd popełnił Marcin Grolik, który tak główkował piłkę, że ta trafiła do Kudyby. Napastnik zespołu z Gdyni uderzył jednak nad bramką.

- Końcówka pierwszej połowy należała do zespołu Ryszarda Wieczorka. Blisko pokonania Bartosza Kanieckiego był Jarosław Wieczorek po wrzutce Rafała Andraszaka. Syn trenera uderzył jednak wprost w golkipera Lechii Gdańsk, wypożyczonego do Bałtyku do końca tego sezonu.

- Tuż po przerwie mógł wyrównać wprowadzony na drugą część meczu Wójcik. Strzał pomocnika z 16 metrów został jednak zablokowany przez obrońców przyjezdnych.

- Ofensywna gra rybniczan od początku drugiej połowy przyniosła gola w 52. minucie. Grzegorz Bonk zagrał na prawo do Marka Krotofila, a ten wrzucił piłkę po ziemi na piąty metr. Tam dobrze odnalazł się Mateusz Szatkowski, który uprzedził obrońców i wpakował piłkę do siatki.

- Chwilę potem gospodarze zadali drugi cios. Tym razem Bonk z ponad 20 metrów przymierzył koło słupka. Goście protestowali, bo ich zdaniem, sekundę wcześniej, zawodnik ROW-u faulował kapitana Bałtyku - Króla. W 76. minucie Bonk mógł strzelić drugą, dużo ładniejszą bramkę. Wszystko wykonał perfekcyjnie, przymierzył sprzed pola karnego. Piłka zatrzymała się jednak na poprzeczce i nie znalazła drogi do bramki.

- Energetyk ROW Rybnik może się cieszyć z trzech punktów, ale gdyby nie bramka Gładkowskiego tuż przed końcem spotkania, pewnie byłby remis, bo w doliczonym czasie gry kontaktowe trafienie zaliczył Kudyba. Gdynianie do ostatnich chwil nękali obronę gospodarzy.

- Z czterech pozyskanych przez rybniczan zimą piłkarzy, trzech zagrało od pierwszej minuty. Mowa o Sławomirze Szarym, Mateuszu Łobaczewskim i Marcinie Pontusie. Rolanda Kachela zabrakło w kadrze meczowej.

- Za tydzień ROW zagra na wyjeździe z MKS Kluczbork.
autor: Michał Knura

Przeczytaj również