ROW 1964 - Stal 3:0. Duży krok w kierunku... spokoju
29.04.2016
Wydarzenie
Zielono-czarni strzelili bramkę do szatni przed tygodniem w Radomiu, teraz również udało się powtórzyć ten wyczyn. Po raczej mało ciekawej pierwszej połowie, w 45 minucie meczu gospodarze przeprowadzili szybki kontratak, który zakończył się podaniem Pawła Mandrysza do Marka Gładkowskiego i celnym uderzeniem tego ostatniego z najbliższej odległości.
Bohater
Młodszy syn trenera ekstraklasowej Termaliki już w poprzednim sezonie udowadniał, że talent ma po tacie – nieprzeciętny. Dzisiaj pokazał, że potrafi równie dobrze asystować – co miało miejsce przy pierwszym golu dla ROW-u, jak i strzelać – co z powodzeniem uczynił podwyższając na 2:0 w 50 minucie konfrontacji. Mógł jeszcze to powtórzyć, zdobywając w 70 minucie swą drugą bramkę, dobrze jednak interweniował Wietecha.
Rozczarowanie
Postawa przyjezdnych, choć na pewno nie martwi śląskich kibiców, może ich z całą pewnością dziwić, a już na pewno rozczarowuje – wszystkich neutralnych fanów zainteresowanych wydarzeniami na drugoligowych boiskach. Silny w teorii zespół, być może nawet kandydat do awansu, po dobrym początku rozgrywek, od kilku miesięcy zupełnie nie potrafi się odnaleźć, zmierzając powoli w kierunku trzecioligowej otchłani.
Co ciekawego?
- „Stalówka” nie wygrała ligowego meczu od listopada ubiegłego roku. Nie zaskakuje więc w tej sytuacji fakt, iż w ostatnich dniach nastąpiła już druga od stycznia zmiana trenera tego zespołu. Tym razem Andrzeja Kasiaka zastąpił Ryszard Kuźma.
- Po 23 minutach gry boisko opuścił kapitan gospodarzy Marcin Grolik. Zastąpił go Michał Płonka.
- W 56 minucie błąd popełnił Broniewicz i goście mogli zdobyć kontaktową bramkę. Na szczęście wypożyczony z Polonii Bytom piłkarz w porę naprawił swoją wpadkę.
- Niecałe 120 sekund później z trzeciego gola cieszyli się gracze w zielono-czarnych strojach. Tym razem przepięknym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się doświadczony Mariusz Muszalik.
- Kilka minut przed końcem meczu najlepszą okazję dla przyjezdnych zmarnował wprowadzony wcześniej na boisko Paweł Giel.
ROW 1964 - Stal 3:0 (1:0)
1-0 – Gładkowski, 45 min.
2-0 – Mandrysz, 50 min.
3-0 – Muszalik, 58 min.
ROW: Kajzer – Krotofil, Broniewicz, Grolik (23. M.Płonka), Gojny – Mandrysz (89. Orzeł), Jary, Muszalik, Slisz, Dzierbicki (68. Musiolik) – Gładkowski (77. Siwek).
Stal: Wietecha – Kantor, Bartkiewicz, Bogacz, Wawrzyński – Oziębała (89. Kołodziej), Kachniarz, Stelmach, Łanucha (62. Giel), Bartosiak (84. Przezak) – T.Płonka (72. Kowalski).
Żółte kartki: Giel
Sędziował: Krzysztof Korycki (Warszawa)
Zielono-czarni strzelili bramkę do szatni przed tygodniem w Radomiu, teraz również udało się powtórzyć ten wyczyn. Po raczej mało ciekawej pierwszej połowie, w 45 minucie meczu gospodarze przeprowadzili szybki kontratak, który zakończył się podaniem Pawła Mandrysza do Marka Gładkowskiego i celnym uderzeniem tego ostatniego z najbliższej odległości.
Bohater
Młodszy syn trenera ekstraklasowej Termaliki już w poprzednim sezonie udowadniał, że talent ma po tacie – nieprzeciętny. Dzisiaj pokazał, że potrafi równie dobrze asystować – co miało miejsce przy pierwszym golu dla ROW-u, jak i strzelać – co z powodzeniem uczynił podwyższając na 2:0 w 50 minucie konfrontacji. Mógł jeszcze to powtórzyć, zdobywając w 70 minucie swą drugą bramkę, dobrze jednak interweniował Wietecha.
Rozczarowanie
Postawa przyjezdnych, choć na pewno nie martwi śląskich kibiców, może ich z całą pewnością dziwić, a już na pewno rozczarowuje – wszystkich neutralnych fanów zainteresowanych wydarzeniami na drugoligowych boiskach. Silny w teorii zespół, być może nawet kandydat do awansu, po dobrym początku rozgrywek, od kilku miesięcy zupełnie nie potrafi się odnaleźć, zmierzając powoli w kierunku trzecioligowej otchłani.
Co ciekawego?
- „Stalówka” nie wygrała ligowego meczu od listopada ubiegłego roku. Nie zaskakuje więc w tej sytuacji fakt, iż w ostatnich dniach nastąpiła już druga od stycznia zmiana trenera tego zespołu. Tym razem Andrzeja Kasiaka zastąpił Ryszard Kuźma.
- Po 23 minutach gry boisko opuścił kapitan gospodarzy Marcin Grolik. Zastąpił go Michał Płonka.
- W 56 minucie błąd popełnił Broniewicz i goście mogli zdobyć kontaktową bramkę. Na szczęście wypożyczony z Polonii Bytom piłkarz w porę naprawił swoją wpadkę.
- Niecałe 120 sekund później z trzeciego gola cieszyli się gracze w zielono-czarnych strojach. Tym razem przepięknym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się doświadczony Mariusz Muszalik.
- Kilka minut przed końcem meczu najlepszą okazję dla przyjezdnych zmarnował wprowadzony wcześniej na boisko Paweł Giel.
ROW 1964 - Stal 3:0 (1:0)
1-0 – Gładkowski, 45 min.
2-0 – Mandrysz, 50 min.
3-0 – Muszalik, 58 min.
ROW: Kajzer – Krotofil, Broniewicz, Grolik (23. M.Płonka), Gojny – Mandrysz (89. Orzeł), Jary, Muszalik, Slisz, Dzierbicki (68. Musiolik) – Gładkowski (77. Siwek).
Stal: Wietecha – Kantor, Bartkiewicz, Bogacz, Wawrzyński – Oziębała (89. Kołodziej), Kachniarz, Stelmach, Łanucha (62. Giel), Bartosiak (84. Przezak) – T.Płonka (72. Kowalski).
Żółte kartki: Giel
Sędziował: Krzysztof Korycki (Warszawa)
Polecane
II liga