Rodzinne powiązania w piłce. Atut czy przekleństwo?
15.09.2011
Piotr Mandrysz i jego syn Robert, pracowali najpierw w Piaście Gliwice, a potem w Pogoni Szczecin. Jeszcze cztery miesiące temu, w I-ligowej Odrze Wodzisław, trenerem był Jarosław Skrobacz, a piłkarzem syn Łukasz. Wcześniej w drużynie Młodej Ekstraklasy było podobnie.
Czy ojcowi-trenerowi taka sytuacja przeszkadzała? - Nie było to dobre i nigdy nie będzie. Czy to jest w klubie piłkarskim, czy w innej pracy. Otoczenie nie patrzy na to przychylnie - ptxzyznaje Jarosław Skrobacz, obecnie drugi szkoleniowiec GKS-u Katowice.
Trener uważa, że gorzej miał jego syn. - Był zawsze bacznie obserwowany, przez wszystkich nieżyczliwych, którzy czekali na jego potknięcie, błąd. Teraz jest w innym klubie i sobie radzi. To jest lepsze rozwiązanie - dodaje Skrobacz-senior.
A jak na powiązania rodzinne spoglądali inni gracze ówczesnej Odry? - Nie było wcale tak, że Łukasz zawsze wychodził w pierwszym składzie. Chłopcy w szatni mówili, że ma "przerąbane", bo jedna jego nieudana interwencja była szeroko komentowana, a u innych nie zwracano na to uwagi - kończy.
O ocenę takiej sytuacji, zapytaliśmy Andrzeja Iwana, dziś eksperta, kiedyś piłkarza między innymi Wisły Kraków i Górnika Zabrze. - Gorzej ma chłopak, który znalazł się w takie sytuacji, gdy jego ojciec jest jego trenerem. Ojciec musi bardzo uważać - przyznaje.
Jak to wyglądało za granicą? W 1998 roku Cesare Maldini prowadził kadrę Włoch na mundialu we Francji. Jego syn, Paolo, był jednym z graczy, którzy odpadli w ćwierćfinale z gospodarzami. Pięć lat temu, na MŚ w Niemczech, Chorwat Zlatko Kranjcar był trenerem, a grał jego syn Niko. Do RPA dwóch Vladimirów Weissów pojechało na mundial 2010.
Poza Europą również mamy podobne przypadki. Trener reprezentacji USA, Bob Bradley i jego syn Michael, byli na ostatnim mundialu. Nieco inaczej było w przypadku reprezentacji Argentyny, bo Diego Maradona był trenerem swojego zięcia - Sergio Aguero.
Czy ojcowi-trenerowi taka sytuacja przeszkadzała? - Nie było to dobre i nigdy nie będzie. Czy to jest w klubie piłkarskim, czy w innej pracy. Otoczenie nie patrzy na to przychylnie - ptxzyznaje Jarosław Skrobacz, obecnie drugi szkoleniowiec GKS-u Katowice.
Trener uważa, że gorzej miał jego syn. - Był zawsze bacznie obserwowany, przez wszystkich nieżyczliwych, którzy czekali na jego potknięcie, błąd. Teraz jest w innym klubie i sobie radzi. To jest lepsze rozwiązanie - dodaje Skrobacz-senior.
A jak na powiązania rodzinne spoglądali inni gracze ówczesnej Odry? - Nie było wcale tak, że Łukasz zawsze wychodził w pierwszym składzie. Chłopcy w szatni mówili, że ma "przerąbane", bo jedna jego nieudana interwencja była szeroko komentowana, a u innych nie zwracano na to uwagi - kończy.
O ocenę takiej sytuacji, zapytaliśmy Andrzeja Iwana, dziś eksperta, kiedyś piłkarza między innymi Wisły Kraków i Górnika Zabrze. - Gorzej ma chłopak, który znalazł się w takie sytuacji, gdy jego ojciec jest jego trenerem. Ojciec musi bardzo uważać - przyznaje.
Jak to wyglądało za granicą? W 1998 roku Cesare Maldini prowadził kadrę Włoch na mundialu we Francji. Jego syn, Paolo, był jednym z graczy, którzy odpadli w ćwierćfinale z gospodarzami. Pięć lat temu, na MŚ w Niemczech, Chorwat Zlatko Kranjcar był trenerem, a grał jego syn Niko. Do RPA dwóch Vladimirów Weissów pojechało na mundial 2010.
Poza Europą również mamy podobne przypadki. Trener reprezentacji USA, Bob Bradley i jego syn Michael, byli na ostatnim mundialu. Nieco inaczej było w przypadku reprezentacji Argentyny, bo Diego Maradona był trenerem swojego zięcia - Sergio Aguero.
Polecane
II liga