Robert Warzycha: Dwa mecze ważne, później najważniejsze

26.03.2014
Dziś o godzinie 19:45 rewanżowe starcie ćwierćfinału Pucharu Polski z udziałem Górnika Zabrze. Sylwetkę szkoleniowca zabrzan warto przybliżyć właśnie w pucharowym kontekście.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
– W teorii puchary zdobyłem dwa razy w dwóch krajach. W praktyce „smakowałem” tylko raz. Dwa razy przegrywałem finał. Jako piłkarz, potem w roli trenera. Narzekać więc nie mogę, ale mogło być lepiej. Z Górnikiem wygrałem mistrzostwo Polski, ale w pucharze lepsza była od nas Legia i chyba GKS Katowice. Przegrywaliśmy dwumecze – mówi Robert Warzycha na łamach Sportu.

W 1996 roku Puchar Węgier wywalczył Honved Budapeszt, ówczesny klub Warzychy. – Nie zagrałem tylko w finale, więc chyba mogę czuć się zdobywcą tego pucharu, tym bardziej, że wszystko co najważniejsze wydarzyło się w półfinale. Graliśmy w nim dwumecz z Ferencvarosem, wtedy zdecydowanie najlepszym klubem w kraju. Te mecze w Budapeszcie zawsze budziły duże emocje. Wygraliśmy pierwszy z nich 1-0, a drugi – na ich stadionie – 4-1 – wspomina obecny szkoleniowiec „Trójkolorowych”, który z krajowego trofeum cieszył się również w Stanach Zjednoczonych w 2002 r.

Czy rewanżowy mecz z Zawiszą Bydgoszcz to najważniejsza w tej rundzie potyczka Górnika? – Najbliższe dwa mecze są niezwykle ważne, bo „ustawią” nas na kilka najbliższych tygodni, może nawet do końca sezonu. W środę możemy awansować do półfinału Pucharu Polski, a w niedzielę definitywnie zapewnić sobie grę w ósemce, czyli duży komfort. I wierzę, że dopiero potem przyjdą mecze najważniejsze. I w lidze i w pucharze – dodaje Robert Warzycha.


Więcej w Sporcie.


źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również