Robert Jeż zaskoczył wszystkich. Kary jednak nie będzie

16.12.2014
Robert Jeż należy do ludzi spokojnych, którzy potrafią opanować nerwy. W Białymstoku pomocnika Górnika Zabrze jednak poniosło, za co zasłużenie otrzymał czerwoną kartkę.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Jeż pierwszą z dwóch żółtych kartek otrzymał już po kilkunastu minutach. W zasadzie już wtedy sędzia mógł go wyrzucić z boiska. Mimo to, Słowak i tak do szatni zszedł jeszcze przed przerwą. - Robert zachował się nieodpowiedzialnie. Dla mnie było to kompletne zaskoczenie, bo on nigdy nie gra faul. Zgadzam się również z tym że arbiter w tej pierwszej sytuacji był wobec niego pobłażliwy - przyznaje trener Józef Dankowski.

Zawodnik po meczu nie umiał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak postąpił. Kary - od klubu - nie dostanie. - Doszliśmy do wniosku, że nie działał z premedytacją, tylko chciał odebrać rywalowi piłkę, a nie zaatakować jego nogę - wyjaśnia szkoleniowiec.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również