Robert Jeż zaskoczył wszystkich. Kary jednak nie będzie
16.12.2014
Jeż pierwszą z dwóch żółtych kartek otrzymał już po kilkunastu minutach. W zasadzie już wtedy sędzia mógł go wyrzucić z boiska. Mimo to, Słowak i tak do szatni zszedł jeszcze przed przerwą. - Robert zachował się nieodpowiedzialnie. Dla mnie było to kompletne zaskoczenie, bo on nigdy nie gra faul. Zgadzam się również z tym że arbiter w tej pierwszej sytuacji był wobec niego pobłażliwy - przyznaje trener Józef Dankowski.
Zawodnik po meczu nie umiał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak postąpił. Kary - od klubu - nie dostanie. - Doszliśmy do wniosku, że nie działał z premedytacją, tylko chciał odebrać rywalowi piłkę, a nie zaatakować jego nogę - wyjaśnia szkoleniowiec.
Zawodnik po meczu nie umiał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak postąpił. Kary - od klubu - nie dostanie. - Doszliśmy do wniosku, że nie działał z premedytacją, tylko chciał odebrać rywalowi piłkę, a nie zaatakować jego nogę - wyjaśnia szkoleniowiec.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów