Resovia - Częstochowa 3-1. AZS w ciężkiej sytuacji
18.03.2009
Rzeszowianie, pomni doświadczeń z pierwszej potyczki, rozpoczęli mecz zdecydowanie lepiej. Do drugiej przerwy technicznej rywalizacja toczyła się praktycznie piłka za piłkę. Żadna ze stron nie potrafiła uzyskać większej przewagi. Jednak po tym jak zespoły pojawiły się ponownie na parkiecie uwidoczniła się przewaga gospodarzy, którzy odskoczyli na trzy punkty różnicy. To pozwoliło im spokojnie doprowadzić do końca partii.
Podrażnieni częstochowianie zdecydowanie lepiej zaprezentowali się w drugim secie. Bardzo dobrze radził sobie na skrzydle Mlyakow, który praktycznie się nie mylił. Z kolei po drugiej stronie siatki gorzej radził sobie, dotychczas niezwykle skuteczny, Oivanen. Gospodarze nie dawali jednak za wygraną i dzięki dobrej grze w bloku udało im się doprowadzić do stanu po 16. W końcówce to jednak goście zachowali więcej zimnej krwi i wyrównali stan meczu.
Początek kolejnej odsłony to pojedynek Mlyakowa z Hernandezem. Początkowo górą był Kubańczyk, który blokował ataki zawodnika AZS-u. Jednak wraz z upływem czasu, to Bułgar wychodził zwycięsko z tych potyczek. Częstochowianie uzyskali bezpieczną przewagę. Trener Travica zdecydował się na zmiany. Za słabo spisującego się Perłowskiego wprowadził Gawryszewskiego i to okazało się doskonałym posunięciem. 24-letni środkowy Resovii najpierw popisał się asem serwisowym, a następnie zaprezentował skuteczny blok. Pierwsi przed szansą zakończenia seta stanęli goście. Kontry nie wykorzystał jednak Bartman. Jak się chwilę później okazało, podopieczni Radosława Panasa nie otrzymali kolejnej szansy. Po serwisie Woickiego i słabym przyjęciu Bartmana, to Resovia zdobyła ostatni punkt i objęła prowadzenie w meczu.
Czwarty set rozpoczął się od mocnego uderzenia Resovii. Szybko uzyskana wyraźna przewaga uspiła jednak gospodarzy i po chwili, za sprawą niezawodnego Mlyakowa, "akademicy" powrócili do gry. Końcówka należała do gospodarzy i to oni ponownie zeszli z parkietu jako zwycięzcy.
Pod szatniami
[b]Krzysztof Gierczyński[/b] (przyjmujący Resovii): Naszym planem było wygranie dwóch spotkań i to nam udało się zrealizować. Ten drugi mecz był jednak zdecydowanie trudniejszy i dopiero w końcówkach wyrywaliśmy zwycięstwa. Decydującym setem był trzeci, w którym wszedł Gabryszewski i dał nam pozytywnego kopa. Gra Częstochowy jest dość czytelna, 70% piłek idzie do Mlyakowa. My jednak nie potrafiliśmy go zatrzymać.
[b]Paweł Zatorski [/b](libero AZS-u): Była szansa wygrać to spotkanie. Niestety w końcówce trzeciego seta popełniliśmy kilka błędów. Walka trwa dalej. Musimy teraz dwa razy wygrać u siebie.[b]
[/b]
Podrażnieni częstochowianie zdecydowanie lepiej zaprezentowali się w drugim secie. Bardzo dobrze radził sobie na skrzydle Mlyakow, który praktycznie się nie mylił. Z kolei po drugiej stronie siatki gorzej radził sobie, dotychczas niezwykle skuteczny, Oivanen. Gospodarze nie dawali jednak za wygraną i dzięki dobrej grze w bloku udało im się doprowadzić do stanu po 16. W końcówce to jednak goście zachowali więcej zimnej krwi i wyrównali stan meczu.
Początek kolejnej odsłony to pojedynek Mlyakowa z Hernandezem. Początkowo górą był Kubańczyk, który blokował ataki zawodnika AZS-u. Jednak wraz z upływem czasu, to Bułgar wychodził zwycięsko z tych potyczek. Częstochowianie uzyskali bezpieczną przewagę. Trener Travica zdecydował się na zmiany. Za słabo spisującego się Perłowskiego wprowadził Gawryszewskiego i to okazało się doskonałym posunięciem. 24-letni środkowy Resovii najpierw popisał się asem serwisowym, a następnie zaprezentował skuteczny blok. Pierwsi przed szansą zakończenia seta stanęli goście. Kontry nie wykorzystał jednak Bartman. Jak się chwilę później okazało, podopieczni Radosława Panasa nie otrzymali kolejnej szansy. Po serwisie Woickiego i słabym przyjęciu Bartmana, to Resovia zdobyła ostatni punkt i objęła prowadzenie w meczu.
Czwarty set rozpoczął się od mocnego uderzenia Resovii. Szybko uzyskana wyraźna przewaga uspiła jednak gospodarzy i po chwili, za sprawą niezawodnego Mlyakowa, "akademicy" powrócili do gry. Końcówka należała do gospodarzy i to oni ponownie zeszli z parkietu jako zwycięzcy.
Pod szatniami
[b]Krzysztof Gierczyński[/b] (przyjmujący Resovii): Naszym planem było wygranie dwóch spotkań i to nam udało się zrealizować. Ten drugi mecz był jednak zdecydowanie trudniejszy i dopiero w końcówkach wyrywaliśmy zwycięstwa. Decydującym setem był trzeci, w którym wszedł Gabryszewski i dał nam pozytywnego kopa. Gra Częstochowy jest dość czytelna, 70% piłek idzie do Mlyakowa. My jednak nie potrafiliśmy go zatrzymać.
[b]Paweł Zatorski [/b](libero AZS-u): Była szansa wygrać to spotkanie. Niestety w końcówce trzeciego seta popełniliśmy kilka błędów. Walka trwa dalej. Musimy teraz dwa razy wygrać u siebie.[b]
[/b]
Polecane
Plus Liga
Przeczytaj również
06.12.2017
06.12.2017
Zaczynamy! Liga Mistrzów na Śląsku
03.12.2017
03.12.2017
Siatkarskie derby dla Jastrzębia