Raport przed startem: ROW 1964 Rybnik
03.03.2016
Kiedy całkiem niedawno doszło do zmiany władz miejskich w Rybniku, dość szybko stało się jasne, że niegdysiejszy pierwszoligowiec nie będzie miał łatwego życia, a uprzywilejowany w mieście żużel ponownie zacznie być postrzegany, jako ta najbardziej słuszna sportowa wizytówka rybnickiego sportu.
Niejako pokłosiem tamtych zmian były kolejne, między innymi na stanowisku prezesa ROW-u, którą to funkcję objął wieloletni pracownik klubu, działacz sportowy znany w całym okręgu – Henryk Frystacki.
Nowy włodarz doskonale zna miejscową specyfikę, potrafi odnaleźć się na wielu frontach nic dziwnego więc, że prowadząc dialog z przedstawicielami miasta, równocześnie próbuje z sukcesem zarządzać znacznie uszczuplonymi teraz finansami zielono-czarnych.
A skoro w ROW-ie się nie przelewa, nie ma także życia ponad stan oraz spektakularnych ruchów na rynku transferowym. Przygotowująca się do rundy rewanżowej drugiej ligi drużyna Dietmara Brehmera nie wyjeżdżała na dalekie zgrupowania, przebywając jedynie krótko w pobliskim ośrodku, w Kamieniu.
Nie sprowadzono również na Gliwicką zbyt wielu nowych zawodników, choć akurat te pojedyncze wzmocnienia mogą okazać się dość istotne. Drużynę zasilili bowiem, wieloletni zawodnik bytomskiej Polonii, doświadczony stoper Jacek Broniewicz, filigranowy pomocnik MKS-u Kluczbork Łukasz Reinhard, który wraca do zdrowia po kontuzji, wreszcie grający jeszcze pół roku temu w... ROW-ie Sebastian Musiolik – potężny napastnik, który póki co nie przebił się w gliwickim Piaście.
Poza tym trener Brehmer odważnie postawił na miejscową młodzież, którą od lat z powodzeniem wprowadza się do gry w pierwszej drużynie zielono-czarnych i choć wyniki meczów towarzyskich nie są jakoś specjalnie budujące, gdy już dojdzie do ligowej rywalizacji nie powinno być źle. Choć zespół będzie się musiał przyzwyczaić do gry na nieco mniejszym boisku, o ograniczonej powierzchni z uwagi na zmianę trajektorii toru żużlowego.
Zobacz Śląską Ściągę Sparingową i sprawdź jak tej zimy radziły sobie drużyny z naszego regionu.
ROW 1964 rozegrał zimą osiem spotkań, z których trzy wygrał, jedno zremisował, a w czterech musiał uznać wyższość rywali. Co ważne, im bliżej było wznowienia ligowej rywalizacji, tym bardziej wyniki sparingów poprawiały się, a kadra krystalizowała. Zespół opuścił zimą zaledwie jeden gracz, Patryk Dudziński, który wrócił do GKS-u 1962 Jastrzębie.
I właśnie ta stabilizacja oraz spokój, jaki miał Dietmar Brehmer podczas zimowych przygotowań mogą być sporym atutem jego podopiecznych gdy już jutro przyjedzie im rywalizować w pierwszej wiosennej potyczce, z tyskim GKS-em.
Niejako pokłosiem tamtych zmian były kolejne, między innymi na stanowisku prezesa ROW-u, którą to funkcję objął wieloletni pracownik klubu, działacz sportowy znany w całym okręgu – Henryk Frystacki.
Nowy włodarz doskonale zna miejscową specyfikę, potrafi odnaleźć się na wielu frontach nic dziwnego więc, że prowadząc dialog z przedstawicielami miasta, równocześnie próbuje z sukcesem zarządzać znacznie uszczuplonymi teraz finansami zielono-czarnych.
A skoro w ROW-ie się nie przelewa, nie ma także życia ponad stan oraz spektakularnych ruchów na rynku transferowym. Przygotowująca się do rundy rewanżowej drugiej ligi drużyna Dietmara Brehmera nie wyjeżdżała na dalekie zgrupowania, przebywając jedynie krótko w pobliskim ośrodku, w Kamieniu.
Nie sprowadzono również na Gliwicką zbyt wielu nowych zawodników, choć akurat te pojedyncze wzmocnienia mogą okazać się dość istotne. Drużynę zasilili bowiem, wieloletni zawodnik bytomskiej Polonii, doświadczony stoper Jacek Broniewicz, filigranowy pomocnik MKS-u Kluczbork Łukasz Reinhard, który wraca do zdrowia po kontuzji, wreszcie grający jeszcze pół roku temu w... ROW-ie Sebastian Musiolik – potężny napastnik, który póki co nie przebił się w gliwickim Piaście.
Poza tym trener Brehmer odważnie postawił na miejscową młodzież, którą od lat z powodzeniem wprowadza się do gry w pierwszej drużynie zielono-czarnych i choć wyniki meczów towarzyskich nie są jakoś specjalnie budujące, gdy już dojdzie do ligowej rywalizacji nie powinno być źle. Choć zespół będzie się musiał przyzwyczaić do gry na nieco mniejszym boisku, o ograniczonej powierzchni z uwagi na zmianę trajektorii toru żużlowego.
Zobacz Śląską Ściągę Sparingową i sprawdź jak tej zimy radziły sobie drużyny z naszego regionu.
ROW 1964 rozegrał zimą osiem spotkań, z których trzy wygrał, jedno zremisował, a w czterech musiał uznać wyższość rywali. Co ważne, im bliżej było wznowienia ligowej rywalizacji, tym bardziej wyniki sparingów poprawiały się, a kadra krystalizowała. Zespół opuścił zimą zaledwie jeden gracz, Patryk Dudziński, który wrócił do GKS-u 1962 Jastrzębie.
I właśnie ta stabilizacja oraz spokój, jaki miał Dietmar Brehmer podczas zimowych przygotowań mogą być sporym atutem jego podopiecznych gdy już jutro przyjedzie im rywalizować w pierwszej wiosennej potyczce, z tyskim GKS-em.
Polecane
II liga