Raków - GKS Tychy 1:8. Tyszanie zdemolowali wicelidera!
09.04.2016
Tyszanie od początku dobrze wyglądali na boisku w Częstochowie. Wynik meczu w 8 minucie otworzył Mateusz Bukowiec, któremu asystował Adamm Varadi. Gospodarze nie zdążyli sensownie zagrozić bramce tyszan, a ci prowadzili już 3:0! W 14 minucie po zagraniu Marcina Radzewicza piłkę do swojej bramki skierował Adrian Klepczyński. Chwilę później rzut karny za faul na Macieju Mańce wykorzystał Łukasz Grzeszczyk.
Tyszanie byli jak taran, na nic nie pozwalali rywalowi a sami raz za razem wyprowadzali nokautujące ciosy. 22 minut i 4:0 po trafieniu Marcina Radzewicza. 25 minuta - piąty gol dla gości, tym razem strzela Varadi. Bramkarz GKS-u, Paweł Florek, mógł tylko obserwować i bić brawo kolegom z pola. Sam mógl się wykazać dopiero w końcówce pierwszej odsłony, kiedy okazał się szybszy od biegnącego do piłki Wojciecha Okińczyca.
5:0 do przerwy, kwadrans na złapanie oddechu i tyski walec znowu wjechał na murawę przy Limanowskiego. Tym razem podopieczni trenera Kieresia potrzebowali 10 minut na wyprowadzenie kolejnego miażdżącego ciosu. Maciej Mańka dostał piłkę w polu karnym a później trafił w okno bramki Mateusza Kosa. W 60 minucie Stepan Hirskyi skorzystał z błędu obrony Rakowa i podwyższył na 7:0. Ósmy gol to dzieło Varadiego który wykorzystał dośrodkowanie Seweryna Gancarczyka z rzutu wolnego. Gospodarze honorowego gola zdobyli dopiero w doliczonym czasie gry. Jego autorem został Adam Mesjasz. - Ten mecz daje nam mentalnego kopa, ale sukces ukryty jest w kolejnych spotkaniach - mówił po popisie swoich podopiecznych w Tychach trener Kamil Kiereś.
Tyszanie byli jak taran, na nic nie pozwalali rywalowi a sami raz za razem wyprowadzali nokautujące ciosy. 22 minut i 4:0 po trafieniu Marcina Radzewicza. 25 minuta - piąty gol dla gości, tym razem strzela Varadi. Bramkarz GKS-u, Paweł Florek, mógł tylko obserwować i bić brawo kolegom z pola. Sam mógl się wykazać dopiero w końcówce pierwszej odsłony, kiedy okazał się szybszy od biegnącego do piłki Wojciecha Okińczyca.
5:0 do przerwy, kwadrans na złapanie oddechu i tyski walec znowu wjechał na murawę przy Limanowskiego. Tym razem podopieczni trenera Kieresia potrzebowali 10 minut na wyprowadzenie kolejnego miażdżącego ciosu. Maciej Mańka dostał piłkę w polu karnym a później trafił w okno bramki Mateusza Kosa. W 60 minucie Stepan Hirskyi skorzystał z błędu obrony Rakowa i podwyższył na 7:0. Ósmy gol to dzieło Varadiego który wykorzystał dośrodkowanie Seweryna Gancarczyka z rzutu wolnego. Gospodarze honorowego gola zdobyli dopiero w doliczonym czasie gry. Jego autorem został Adam Mesjasz. - Ten mecz daje nam mentalnego kopa, ale sukces ukryty jest w kolejnych spotkaniach - mówił po popisie swoich podopiecznych w Tychach trener Kamil Kiereś.
Raków Częstochowa - GKS Tychy 1:8 (0:5)
0:1 - Mateusz Bukowiec 8'
0:2 - Adrian Klepczyński 14'-sam
0:3 - Łukasz Grzeszczyk 16'-k
0:4 - Marcin Radzewicz 21'
0:5 - Adam Varadi 25'
0:6 - Maciej Mańka 54'
0:7 - Stefan Hirskyi 60'
0:8 - Adam Varadi 70'
1:8 - Adam Mesjasz 90'
RKS Raków: Kos - Góra, Klepczyński, Radler, Mesjasz, Figiel (67' Figiel), Carlinhos (58' Bissi), Bronisławski, Malinowski, Okińczyc (58' Pawlusiński), Kamiński
GKS Tychy: Florek - Grzybek, Tanżyna, Gancarczyk, Mańka, Mączyński (75' Rutkowski), Hirkyi (73' Szumilas), Bukowiec (62' Zganiacz), Grzeszczyk, Radzewicz, Varadi (71' Pląskowski).
Polecane
II liga